MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Peron 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fatum
Oświecony, oczerniający oświetleniowiec


Liczba postów : 101

PisanieTemat: Peron 6   Pią Mar 28, 2014 10:00 pm


Jeden z siedmiu peronów, jakimi niegdyś dysponował ten wbrew pozorom niewielki dworzec. Sad Town nie jest jednak turystycznym rajem, nie jest do tego przystosowane. W tygodniu odjeżdżają stąd trzy pociągi, nie ma potrzeby więcej, bowiem ludzie nie specjalnie palą się, aby tutaj przyjeżdżać. Z kolei mieszkańcy nie widzą w innych miastach niczego bardziej ciekawego poza swoją własną, szarą dziurą.

***

Z frustracją odłożył, czy raczej rzucił kopertę z listem na stolik i odetchnął głośno z irytacją, przykładając dłonie do twarzy, którą zaraz potarł. Stał tak chwilę, wyciszając nerwy, gdy w końcu nieco rozluźnił się, a jego ręce opadły bezradnie wzdłuż ciała. Spojrzał jeszcze raz na kopertę, która chamsko uśmiechała się do niego z dołu. Obadał wzrokiem niezbyt zgrabnie wykonaną pieczęć i machnął ręką, odwracając się na pięcie, by nalać sobie kawy.
A więc stało się. Jego brat się żeni. Jego młodszy, kochany braciszek, o którego zawsze tak dbał, zawsze słał mu listy i pocztówki z każdej wyprawy cyrkowej, słał mu kopie swoich zdjęć, słał mu swoje życie po kawałku w nadziei, że nigdy nie będzie dla Frederica nikogo bardziej ważnego od jego starszego, dużego brata. Ale jednak. Każda braterska miłość kiedyś umiera, ta umarła w wieku dwudziestu trzech lat. To dla Quentina zdecydowanie zbyt młodo, nie byli przecież typowymi, wiecznie się kłócącymi braćmi. Rzadko się widywali od kiedy Fatum skończył dwanaście lat. Nie mógł się nacieszyć swoim braciszkiem. A teraz dowiaduje się, że on się żeni, że się dorobił, bo jest prawnikiem, że jego przyszła małżonka jest naprawdę bogata, że jest córką jakiegoś hrabi, czy innego opasłego burżuja... I że ma przyjechać na ich ślub za dwa miesiące. Dwa miesiące do końca świata. Chciał Fredericowi wybić tą totalną głupotę z głowy. Pojedzie do niego teraz, zaraz.
- Nie bądź mazgaj, staruszku. Tobie się nie poszczęściło i od razu chcesz rozwalić jego związek? - burknął do siebie znad kubka, karcąc się. - I to jest ta twoja braterska miłość? - prychnął na koniec, odstawiając prawie nietkniętą kawę na stolik, tuż obok listu od brata. Złapał go, schował do wewnętrznej kieszeni kamizelki i rozejrzał się przelotnie po przyczepie. Zabrał ze sobą jeszcze płaszcz, na głowę założył kapelusz, a na ramię zarzucił płócienną torbę, w której były wszystkie te rzeczy, które przydają się w podróży, czyli głównie pieniądze. Wyprawa zajmie mu może dwa dni. Naskrobał jakąś krótką wiadomość do swojego współlokatora i wypadł z przyczepy, szybkim krokiem kierując się na dworzec.
Spacerek nie trwał specjalnie długo, ponieważ Fatum nie miał ani chwili do stracenia. Przeszedł szybko przez duże, dwuskrzydłowe drzwi, prowadzące do głównego holu. Było pusto i względnie cicho, gdyby nie liczyć cichego echo jakiegoś country, które wypływało szeleszczącym zakłóceniami strumieniem z głośników wiekowego radyjka kasjerki. Podszedł do owej i kupił tani bilet w obie strony. Nic nie rezerwował. Po prostu od razu skierował się na jedyny czynny peron. Przeszedł przez kolejne, stare drzwi, z których farba kruszyła się dużymi, brunatnymi płatami i stanął przy krawędzi betonowego podłoża. Wychylił się trochę, by sprawdzić, czy nic przypadkiem nie jedzie, jednak nic nie dojrzał. Cofnął się więc pod skromny daszek, by obok drzwi, którymi wszedł odszukać rozkład jazdy.
- Na moje szczęście dziś... - mruknął tylko, ale resztę myśli dokończył w głowie. Na jego szczęście dziś przypadał dzień, w którym to pociąg odwiedzał Sad Town. Jednak na stację wtoczy się on za trzy godziny, równo o pierwszej po południu. Z piersi Quentina wydarło się głębokie, zrezygnowane westchnienie. Zdjął kapelusz z głowy, odetchnął chłodnawym powietrzem i usiadł na pobliskiej ławce, rozpinając płaszcz. Może się zdrzemnie; może zdąży się rozmyślić. Rozwalił się wygodnie na drewnianych deskach, ręce krzyżując na piersiach, a wyprostowane nogi zarzucił jedna na drugą. Spojrzał w niebo, po czym przymknął oczy i zastygł w niemym oczekiwaniu na jakiś cud.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Peron 6   Pią Mar 28, 2014 11:35 pm

Herta, gdy dowiedziała się o tym, że Fatum zmierzał na dworzec szybko popędziła w jego stronę. Zaczęła się szczerze martwić, ponieważ mało kto jeździ pociągami, więc musiał chcieć gdzieś wyjechać w bardzo poważnej sprawie.
Biegła przed siebie myśląc tylko o tym dlaczego jej znajomy chce gdzieś wyjechać. Jest z cyrku, więc nawet dobrze nie wiedziała skąd jest. Poznali się w dość głupich okolicznościach, jednak dziewczyna myśli, że takie nagłe przyjaźnie są najlepsze i najtrwalsze. Wracając do tematu. Nie wiedziała skąd pochodzi, bo nigdy nie miała okazji zapytać.
Bardziej się jednak martwiła o Quentin'a, ponieważ podobał jej się, nie ukrywała nawet tego. Ciągle próbowała to jakoś pokazać. Nie jest chyba dobra w tych rzeczach, przynajmniej jej się tak wydawało.
W końcu po kilku długich minutach rozmyśleń nad tym co się dzieje, dobiegła do dworca. Zauważyła mężczyznę z daleka. Przez chwilę gapiła się głupio, tak jakby nawet nie patrzyła się na niego tylko w jakąś pustkę, lecz po chwili oprzytomniała i podbiegła do mężczyzny.
Cicho przysiadła się i czekała aż on ją zauważy. Nie chciała mu tak naprawdę przeszkadzać, a że miał zamknięte oczy to tym bardziej nie chciała tego robić. Czekała tak po prostu aż coś się stanie. Szczerze bała się tego co jej powie.
A co jeśli on odjedzie i nigdy nie wróci?
Przez chwilę przeszło jej to przez myśl, ale nie mogła na wstępie myśleć aż tak bardzo pesymistycznie. To zapewne jakaś sprawa w rodzinie. Tak, to na pewno to.
Coraz bardziej denerwowała ją cisza. Siedziała jak na szpilkach. W końcu odezwała się pierwsza. Nie mogła już dłużej wytrzymać. Jej pytanie było szczere i zadane wprost. Nie chciała owijać w bawełnę:
- Fatum... Czy ty wyjedziesz na zawsze?
Już zaczęły jej napływać łzy do oczu. Będzie tak brzydko wyglądała, gdy rozmaże się jej makijaż, więc próbowała jak najbardziej się powstrzymać. Nie wiedziała do końca czemu tak to przeżywa, skoro jej znajomy nie jest w jej życiu tak naprawdę nikim szczególnym. Na dodatek znają się tak krótko, że nie wiedziała co z tego będzie.
Po chwili uspokoiła się i z już większą cierpliwością czekała na odpowiedź.

[ja mistrz krótkich postów x3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Fatum
Oświecony, oczerniający oświetleniowiec


Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Peron 6   Nie Mar 30, 2014 12:29 am

Coś go chyba ugryzło w nadgarstek, pewnie komar. Jednak był zbyt skupiony na nie-ruszaniu-się-za-wszelką-cenę, by się podrapać - jedynie lekko zmarszczył brwi i poruszył oczami pod powiekami. Jego myśli najpierw obłąkańczo owijały się wokół tematu ślubu Frederica. Kiedy poznał tę swoją gołąbeczkę? Czy naprawdę ją kocha? Czy ich wesele będzie równie denne, co inne? Co na to matka i wujek? Pewnie są zadowoleni... W końcu ich oczko w głowie staje się szychą, dołącza do śmietanki kraju, jego wnuki będą jadły ze srebrnych talerzy. A wujcio z mamą nie będą musieli już tyle harować, ponieważ synalek dofinansuje. Fatum też chciałby dofinansowywać, naprawdę. Ale z czego? Tyle, ile on zarabia... No nie jest to minimalna płaca. Nie jest źle, ale... Ale. Nie jest na tyle dobrze, aby starczyło mu na wysyłanie rodzinie odpowiednio wysokiej sumy, by nie musieli się już przemęczać. I teraz przed jego oczami stanęło stadko skonsternowanych owiec, spoglądających się w jego stronę nieruchomo, jakby przestały przeżuwać podeschniętą trawę tylko po to, aby na niego popatrzeć. Mentalnie uśmiechnął się, nieco zażenowany tą wizją. Wyglądały jak grupa pań lekkiego obyczaju pod prysznicem, pod który wtargnął również mężczyzna. Nie... to niezbyt ładne porównanie. Fatum zmarszczył brwi ponownie, lekko nawet unosząc prawy kącik ust.
Usłyszał ciche skrzypnięcie uginającego się pod czyimś ciężarem drewna. Ktoś usiadł obok niego na ławce, lecz Quentin nie raczył nawet spojrzeć, by sprawdzić kto to. Pewnie jakiś staruszek jedzie umrzeć w lepszym miejscu. Ale wtedy ów staruszek odezwał się do niego dobrze mu znanym, słodkim głosem, w którym w pewnym momencie zadrżała nutka niepewności.
- Nie - odpowiedział lakonicznie. Dopiero teraz otworzył jedno oko i spojrzał na dziewczynę, unosząc jedną brew do góry, by omieść ją dość beznamiętnym spojrzeniem. Dopiero po chwili w jego głowie pojawiła się myśl - co ona tu w ogóle robi?
Wbił wzrok w jej oczy wciąż z grobową miną, ale gdy tylko przypatrzył się tej twarzyczce, jakby serce mu zmiękło i uśmiechnął się delikatnie, jakby mówił "nie martw się, będzie dobrze", a blizna na jego twarzy nieznacznie się zmarszczyła. Zebrał się w sobie i złapał w jedną dłoń kapelusz, który spoczywał mu na kolanach, a drugą podparł się, by usiąść prosto. Przecież nieładnie było tak się rozwalać przy ludziach. Spojrzał jeszcze raz na dziewczynę, drapiąc się po policzku.
- Zakładam, że przybyłaś na swoim białym rumaku, by wyratować smoka z opresji? - nie stracił dziarskiego tonu całkowicie, w końcu rozmawiał z Hertą. - Smok pożarł księcia z wieży i czuje się tak syty, że aż...
Zamilkł. Dałby sobie rękę uciąć, że to zdanie miało jakąś sensowną puentę, ale zapomniał zupełnie, co miał na myśli. Spojrzał więc na Hertę przepraszająco i wzruszył ramionami, zakładając kapelusz.
- Która godzina? - zmienił temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Peron 6   Nie Mar 30, 2014 12:59 pm

Gdy usłyszała krótkie nie kamień spadł jej  z serca. Czuła się w duszy tak szczęśliwie, że miała ochotę ucałować w policzek Quentin'a, jednak wolała się przed tym powstrzymać. Nie było to teraz stosowne, według niej.
Przez chwilę mówiła swój monolog o tym jak dobrze, że on nie odjeżdża na zawsze i nie zostawia Herty samej w tak smutnym i małym mieście jak Sad Town. Jednak nawet krótka rozłąka dla niej będzie trwała wieczność. Czyżby czuła do Fatum'a coś więcej?
Nie, nie. Oczywiście, że nie. Niech sobie lepiej nie wmawia.
Kiedy mężczyzna zaczął mówić o smoku Herta zastanawiała się po co to mówi i jaki sens ma ta wypowiedź. Chciałaby ją jakoś dokończyć, ale nie chce powiedzieć czegoś głupiego co potwierdzałoby to jaka to z niej głupiutka osóbka. Po chwili jednak dokończyła:
- Że aż zaraz pęknie? Czy może coś innego? - jak mała dziewczynka dopytywała się o co chodziło w tym zdaniu, a raczej pytaniu.
Dalej nie wiedziała do czego porównać księcia i smoka. Nie chciała tutaj snuć aluzji co do tego zdania, więc wyjaśnienie tego chciała raczej zostawić swojemu kompanowi.  
Kiedy popatrzył się na nią z przepraszającym wzrokiem to uznała ona, że wygląda słodko z taką minką i wygląda przy tym jak chomik lub inny gryzoń. Nie wiedziała dokładnie który, nie mogła tego określić. Jej myśli były między chomikiem, a świnką morską.
Na kolejne pytanie Fatum'a odpowiedziała szybko i zwięźle. W sumie nie wiedziała po co się zapytał o godzinę skoro zegar wisiał tak, by ten podniósł tylko swój wzrok na niego i zobaczył jaki jest czas operacyjny.
- Jest dokładnie... 13.24.
Ciekawiło ją teraz czemu jedzie gdzieś pociągiem. Skoro wyjeżdża to znaczy, że jest to ważna sprawa. Nie chciała naciskać na odpowiedź, nawet za bardzo jej nie oczekiwała. Nie powinna się tak we wszystko wtrącać. Miała jednak tą swoją ciekawską naturę.
- Musisz jechać w bardzo ważnej sprawie skoro się tak śpieszysz.. - tym razem nie zapytała się wprost, chciała, by Quentin sam dokończył. Wiedziała, że jeśli się zapyta to zapewne by jej nie odpowiedział, a w taki sposób być może coś jej powie. Cokolwiek byleby ona się tak nie martwiła, a może nawet mogła pomóc mu rozwiązać jakiś problem tu, na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Fatum
Oświecony, oczerniający oświetleniowiec


Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Peron 6   Pon Mar 31, 2014 7:57 pm

Mlasnął sobie, zaspany nieco, ponieważ takie leniuchowanie w bezruchu trochę go zmęczyło. Słuchał paplania młodszej z uniesionym prawym kącikiem ust, jakby ta cała formalność bawiła go, co w istocie było prawdą. Na koniec wyciągnął w jej stronę rękę i nieznacznie zawahawszy się tuż przed jej twarzą, poczochrał dziewczynę z uśmiechem. Wymuszonym, ale z jak najlepszymi intencjami i idealnie krytym.
- Tak, tak, złociutka. Na złość nie wyjeżdżam na zawsze! - pokazał kły w chamskim uśmieszku. - Tak szybko się mnie nie pozbędziesz.
Sięgnął do kieszeni i wyjął zapalniczkę, którą zaczął się bawić, prześlizgując zwinnie między palcami, oraz odpalając i gasząc. Zagryzał przy tym wewnętrzną stronę policzka, ale zaraz spojrzał na nią spode łba i po chwili namysłu odpowiedział powoli:
- Że aż... nie wiem - uniósł brwi i wzruszył ramionami. Jego wzrok spoczął na ramieniu dziewczyny, przygniatając je ciężkim granatem fatumowych oczu, które tak naprawdę były utkwione gdzieś między jedną, a drugą rzeczywistością.
Cisza.
Cisza...
Przedłużająca się cisza.
- Co?
W jego tonie słychać było niedowierzanie. Spojrzał Hercie w oczy, jakby zobaczył ducha. Wpół do drugiej?
- Co? - powtórzył i rozejrzał się szybko po peronie. Nigdzie ani śladu pociągu. Spojrzał na dworcowy zegar. Faktycznie, było już po trzynastej. Zwrócił zdziwione oczy w stronę dziewczyny i rozchylił usta, jakby chciał jeszcze coś powiedzieć, ale zamiast tego jedynie westchnął i nieco oklapł, jak pęknięty balonik, kręcąc głową z rezygnacją. Schował zapalniczkę do kieszeni i zaczął muskać palcami swoją bródkę, kręcąc nawleczonym na nią koralikiem. Znów zatopił się w zamyśleniu, by za moment wstać dość gwałtownie (przy czym kapelusz prawie wypadł mu z ręki, jednak w porę go złapał) i złapać Hertę za rękę. Pociągnął ją do góry i zakręcił, zmuszając do piruetu, po czym ukłonił się dworsko i teatralnie cmoknął w wierzch dłoni.
- Już wiem! Smok tak się nażarł, że aż musi napić się kawy - mrugnął do Herty, obdarzając ją tym oczywistym spojrzeniem nr. 62, które zapraszało na kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Peron 6   Wto Kwi 01, 2014 2:52 pm

Herta była zdziwiona zachowaniem znajomego. Machała przez chwilę przed jego oczami, lecz ten po prostu patrzył się gdzieś w dal. tak jkaby patrzył się na nią, ale jednak nie na nią. Ona też tak często ma, że wyłącza się na chwilę i potem nie wie co się dzieje.
Gdy Fatum odzyskał znów świadomość Herta nie wiedziała co się dzieje. Nie wiedziała jak zareagować, bo ten rzucał co chwilę tylko krótkie co. Być może pociąg mu przejechał, ale wtedy, by go widzieli. Reasumując chyba w ogóle ten pociąg nawet nie zajechał na tutejszą stację. Dzieje się tak często.
W sekundzie Herta zaczęła się kręcić wokół własnej osi. Gdy Quentin pocałował ją w dłoń ta nagle zarumieniła się i jak jakaś nastolatka w myślach gadała z drugą sobą o tym, jaki to Fatum nie jest fajny.
Normalnym dla niej było, że w myślach rozmawiała z drugą sobą, nie robiła tego przynajmniej na głos.
Potem tylko zaśmiała się cicho, a przy tym zasłoniła się wolną dłonią, tak jakby chciała schować rumieńce. Oczywiście zrozumiała ona aluzję po wzroku Quentin'a.
- Księżniczka chętnie wybierze się ze smokiem na kawę. Najlepiej czarną. - uśmiechnęła się do niego jak najmilej.
Swoją drogą to bardzo podobało się jej jego imię, jak już tyle razy zostaje wymienione, to można o tym wspomnieć. Według niej bardzo ładnie brzmi kiedy się je wymawia.
Zastanawiała się gdzie mogą pójść na kawę. Zawsze mogli wstąpić do dworcowej kiepskiej restauracji. W sumie nie mogła tak do końca myśleć, że jest zła. W końcu tam nigdy nie była. Jednak ktoś jej mówił, że nie podają za dobrego jedzenia i picia w tej malutkiej restauracyjce.
Mogli zawsze pójść na rynek. Tam roi się od tych różnych restauracji i kafejek, ale do przyjętego środka miasta daleko, a Hercie nie za bardzo chciało się iść.
W końcu postanowiła, że pójdzie tam, gdzie zaproponuje Fatum. Wie, że ma on dobry gust do takich rzeczy. Przecież to zawodowy podrywacz, nie?
Zapytała się po swoich dłuższych rozmyśleniach:
- Gdzie smok chciałby zaprosić księżniczkę na kawę? - Herta potrafi się dostosowywać, więc chciała to teraz zrobić.
Cały czas uśmiech nie schodził jej z twarzy. Lubiła się uśmiechać przy mężczyznach, ponieważ uważała, że to jej najpiękniejszy makijaż. Wiedziała także, że „do twarzy” jej z uśmiechem. Nie tak jak niektórym ludziom z Sad Town.

[mój setny post, hyhy]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Fatum
Oświecony, oczerniający oświetleniowiec


Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Peron 6   Sob Kwi 05, 2014 12:35 pm

Słysząc, że Herta aprobuje jego pomysł, oblizał szybko dolną wargę, uśmiechając się nieco szerzej i bardziej diabolicznie, na moment nawet tę oblizaną wargę przygryzając. Tak z przyzwyczajenia, jak na złego smoka przystało. Nie spuszczał wzroku z dziewczyny, przerzucając jedynie spojrzenie to na jedno jej oko, to na drugie. Czasem wracał tęczówkami do jej sukienki, która niesamowicie mu się podobała. Uwielbiał damy w sukienkach, a w tej Hercie było naprawdę do twarzy. W końcu jednak musiał się ruszyć, a nie stać i gapić się na dziewczynę jak jakiś perwers, więc – wciąż trzymając jej dłoń w swojej – ruszył w stronę wyjścia z dworca dość żwawym, sprężystym krokiem, prowadząc.
- Myślę, że doskonale znasz to miejsce – odpowiedział na zadane pytanie, rzucając jej tajemnicze spojrzenie z nutką zawadiackiego uśmiechu, który mrużył mu oczy.
Postanowił być dla niej miły, postanowił być taki jak zawsze. Mimo że w jego głowie spokojne morze fatumowatości co chwila huraganem przerywały burzliwe myśli o tym, jaki to pociąg zły, że nie przyjechał. Nigdy w Sad Town nie widział budki telefonicznej, nie miałby więc jak zadzwonić do brata. A Frederic nie zwykł słuchać, co się do niego mówi. Fatum musiałby go przycisnąć, musiałby się z nim spotkać i porozmawiać w cztery oczy, bo przed quentinowym spojrzeniem młody zawsze się uginał. Że też młodziki muszą być tak głupie, by pakować się w związki na całe życie ze względu na zielone... Tylko... co jeśli ta jego panienka była naprawdę miłością jego życia? Czy to w ogóle możliwe, żeby rozpasany, rozwydrzony Frederic mógł utrzymać się przy jednej kobiecie? Może pieniądze go zmieniły... Fatum zanurzony w swoich przemyśleniach nieco zwolnił kroku, patrząc się pod nogi. Zmarszczył brwi, kontynuując swoje milczenie i szedł dalej, nie puszczając Herty. Z daleka mogli wyglądać jak para – jakiś niezbyt bogaty pan i jego wybranka skąpana w falbankach swojej sukienki spacerują sobie uliczkami smutnego, lecz magicznego w swojej wiekowości miasteczka, w romantycznej ciszy kontemplując ich dotychczasowe kłótnie. Mężczyzna zmarszczył brwi jeszcze bardziej, mrużąc oczy, gdy na jego twarz padło światło słoneczne odbite przez jakieś okno. To wyrwało go z zamyślenia i spojrzał przed siebie, mrugając.
Moment... Gdzie byli? Fatum znał drogę do ich kafejki na pamięć. A przecież...
- Ym... - zaciął się, ponownie marszcząc brwi, pomiędzy którymi zawitały dwie pionowe linie zaniepokojenia. Przed nimi widać było kolorowe balony ulatujące w niebo, wznoszące się ponad powoli przemieszczające się wagoniki diabelskiego młyna, przelatujące obok czerwono-żółtego namiotu cyrkowego. Quentin instynktownie musiał wrócić do domu, zamiast zaprowadzić dziewczynę do kawiarni. Odwrócił się do niej i zaśmiał, nieco zażenowany tą wpadką.
- Wybacz, to chyba tak z przyzwyczajenia – spojrzał na Hertę, szukając w jej minie poszczególnych emocji. - Ale może skoro już tu jesteśmy, to może pozwolisz się zaprosić? W cyrku też jest kawiarnia – niewiele czekając, ścisnął mocniej jej rękę i przylepiając wypracowany uśmiech na twarz, pociągnął ją w stronę wielkiej, żelaznej, zdobionej bramy, która prowadziła w głąb cyrku. Już stąd czuć było woń waty cukrowej, prażonych orzeszków, popcornu, słychać było śmiechy i wrzaski dzieci, które zaciągnęły sceptycznych rodziców na dziką zabawę. Gwar i zamieszanie. To w pewnym sensie było częścią życia Fatuma, nikt nie mógł zaprzeczyć. Sztuczny uśmiech nieco mu zrzedł, kiedy przechodzili przez bramę. Na jego miejsce wpełzł nikły wyraz wzruszenia. Nie żeby się rozklejał, po prostu pierwszy raz od niemal trzech lat wchodził do cyrku tą drogą. Był widzem, nie pracownikiem. Spojrzał na Hertę i poruszył brwiami, prowadząc dziewczynę do alejki, w której zapach jedzenia nasilał się jeszcze bardziej.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Peron 6   Nie Kwi 06, 2014 8:17 am

Herta czuła jego przenikliwy wzrok na sobie. Z jednej strony czuła się dziwnie, lecz z drugiej podobało jej się to. To oznaczało, że jest dzisiaj ładna. Faceci są tacy płytcy, tylko na wygląd by się patrzyli, a raczej na piersi. Wszystkim mężczyznom tylko jedno w głowie.
Gdy ruszyli dziewczyna nie mogła za nim trochę nadążyć, ale nie chciała mu zawracać głowy taką błahą sprawą jak ta. Lekko dysząc odpowiedziała mu:
- Chyba zdam się na Ciebie. - uśmiechnęła się do niego zalotnie. Skoro już mają iść na randkę to niech Quentin się pomęczy. Jest w końcu facetem.
Hertę dalej zastanawiało co się stało, że Fatum musiał jechać gdzieś pociągiem. Tak bardzo chciała wiedzieć, aby móc mu pomóc, ale nie będzie naciskać. Może jeszcze dzisiaj jej powie, chociaż naprowadzi na trop o co może chodzić.
Po chwili wyrwała dłoń z uścisku mężczyzny. Nie chciała w sumie, aby wyglądali jak stare dobre małżeństwo.  
Kiedy dotarli do cyrku Herta zdziwiła się przez chwilę, ponieważ myślała, że pójdą po prostu do ich ulubionej kawiarni. W tym wszystkim Fatum zaskoczył ją pozytywnie. Jak stali przed wejściem to nie mogła się napatrzeć na wszystkie kolory i uśmiechnięte buzie dzieci. Czemu inni mieszkańcy Sad Town nie mogli być lekko dziecinni? Mogliby być cały czas uśmiechnięci. No może nie cały czas, ale mogli się więcej uśmiechać. Ponoć śmiech wydłuża życia, a znowu siedzenie w jednym miejscu je skraca.
Nie mogła mu odmówić pójścia do cyrku. To miejsce jest dla niej zbyt piękne, by stąd iść. Pierwszy raz była tu z towarzyszącą jej osobą, więc czuła jeszcze większą radość z tego, że tu jest. Była ciekawa co Fatum jej tutaj pokaże, a może nawet opowie coś o pracy w cyrku.
W tym miejscu było tyle możliwości do robienia, więc Herta nie wiedziała co będą robić. Cały czas zdawała się na Quentina, ponieważ on tutaj pracuje i wie najlepiej gdzie co jest oraz gdzie najlepiej spędzić czas. Na początek i tak chciałaby się napić pysznej, czarnej kawy, bo była trochę zmęczona, a ten napój dodałby jej trochę energii.
W powietrzu unosił się zapach różnych przysmaków i napojów. Dziewczyna wyczuła szybko w powietrzu watę cukrową i już wiedziała gdzie chciałaby być zaprowadzona.
Przez to wszystko zapomniała o problemie przyjaciela, za dużo emocji, by jej główka o tym pamiętała.
- To chodźmy szybko do tej kawiarni! - wykrzyknęła radośnie. Nie chciała marnować czasu na wolne poruszanie się.

[z/t]

____________________________________________
[21:00:33] @ Ambrosij : CHYBA WAS POKIPKAŁO
[21:00:38] @ Ambrosij : JA TUTAJ JESTEM NAJSTARSZY
[21:00:41] @ Ambrosij : z avatara
[21:00:44] @ Ambrosij : XD
[21:00:53] @ Herta : NIE XD
[21:00:58] @ Herta : XDD
[21:00:59] @ Herta : CO
[21:01:01] @ Herta : XD
[21:01:03] @ Herta : HAHAHAHA


[21:56:24] @ Fatum : BOGA NIE MA
[21:56:31] @ Fatum : BO JAK DZWONIĄ ATEIŚCI ZE SKARGAMI
[21:56:44] @ Fatum : TO MÓWIĘ MICHAŁOWI
[21:56:48] @ Fatum : ŻEBY POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE NIE MA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Peron 6   Today at 1:44 am

Powrót do góry Go down
 
Peron 6
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Peron 9 i 3/4
» Peron 9 i 3/4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Dworzec kolejowy-
Skocz do: