MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac przed przyczepami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Klaun
Szmugler śmiechu


Liczba postów : 13
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Kwi 28, 2014 3:00 pm

Udawał? Toż to jego druga natura! Miłe i sympatyczne usposobienie towarzyszyło mu od samych narodzin, ba! samego poczęcia. Jak można wysnuwać tak daleko idące, a przy tym krzywdzące podejrzenia i wnioski, nie mając na dodatek żadnej podstawy, na której dałoby się je oprzeć?
- Doprawdy? - spytał, na chwilę się zamyślając. Uśmiechnął się jeszcze promienniej. Czy wyraz tej twarzy mógł należeć do kogoś złego? Litości. - Nie zauważyłem. Czy to oznacza, że moje ego przesłoniło również moje ego? To ci ciekawostka. - Zaśmiał się cicho i dźwięcznie, a choć zdawało się, że powinien być oburzony, zaprzeczyć, on jedynie miał z sekundy na sekundę coraz lepszy humor.
- Z miłą chęcią. Skoro moja osoba jest dla ciebie aż tak zajmująca, że masz ochotę porozmawiać ze mną o mnie, czuję się zaszczycony. Przekażę później sobie, że urocza Lilean uraczyła skromnego klauna szczyptą swej bezcennej uwagi, na pewno się uraduję na tę wieść.
Gmatwanina, plątanina, bezsens. Czy znajdzie się druga taka istota, będąca w stanie tak znamienicie władać tymi cudownymi narzędziami, pod które to można podszyć niemal wszystko, nasączyć je każdą możliwą cechą, podpiąć pod nie dowolne ukryte znaczenie?
- Za krótkie na cokolwiek...? - powtórzył smakując powoli słowa. - Tak to już bywa. Nie znasz dnia ani godziny. Mimo wszystko dziękuję za ostrzeżenie, moja miła laleczko, obiecuję, że będę na siebie uważał. Nie chciałbym przecież sprawić ci przykrości swoim nieoczekiwanym odejściem, tym bardziej, że chyba odwzajemniasz moją sympatię, skoro tak ładnie się do mnie zwracasz.
Poruszył lekko palcami zaciśniętymi na główce laski. Chłód zatopił już w nich swoje zęby, jednak klaun nie uznał ich ugryzienia za na tyle dotkliwe, by chociaż zacząć zastanawiać się nad przywdzianiem rękawic.
- Wybacz, że stanąłem ci na drodze ku upadkowi, nie powtórzy się to więcej - rzekł nieomal ze skruchą i pochylił nieznacznie głowę, jakby przymierzał się do ukłonu. - Mogę się nawet odsunąć lub podłożyć ci nogę, jeśli takie twoje życzenie, aczkolwiek szkoda by było, gdybyś nabiła sobie kolejnego guza na tej ślicznej główce.
Był tak przyjacielski, że aż nienaturalny.
- A co, chciałabyś mi potowarzyszyć? - odparł pytaniem na pytanie, a jego ton wypełniał wręcz groteskowy entuzjazm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilean
Ognisty oddech


Liczba postów : 74
Wiek : 116
Pochodzenie : Małe miasto na Gaudium.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Kwi 28, 2014 5:08 pm

Skwitowała ten potok słów parsknięciem pełnym niezadowolenia. Nie miała pomysłu, jak się odgryźć - kiedy rozmyślała o trzecim wypowiedzianym przez niego zdaniu, zapominała o pierwszym. Złożone i pokręcone wypowiedzi mężczyzny męczyły ją. Pozostała jej tylko nadzieja na to, że w tym parsknięciu zawarła całą swoją wrogość i będzie miała chociaż względny spokój.
- Towarzyszyć? W twoich marzeniach. - Zaśmiała się sztucznie. - Zapytałam dokąd się wybierasz i właśnie tego chcę się dowiedzieć. Bez żadnych dodatkowych znaczeń. - Przewróciła oczami, udając zażenowaną poziomem rozmówcy. Wiedziała, że nie pokona go na słowa, miała za małą wprawę w posługiwaniu się tym orężem. I tak była dumna ze swoich dotychczasowych osiągnięć, nawet, jeśli nie były zbyt wielkie. Dała radę zrazić do siebie kilka osób, rzucając im kilka niepochlebnych słów. To przecież jakiś wyczyn, prawda?
Chociaż... Może nawet chciałaby pójść? Potrząsnęła lekko głową. Pójść chciała na pewno, problem stanowiło towarzystwo. Pocieszała się jednak tym, że jeśli klaun zna jakieś ciekawe miejsce, to pójście tam w jego towarzystwie raz nie zaszkodzi. Po prostu później chodziłaby tam sama. Póki co jej znajomość miasta ograniczała się do szpitala i kilku sklepów, do których po prostu musiała chodzić. Nawet, jeśli nie miała na to ochoty - smaczne jedzenie samo się nie kupi.
Kiedy przestała mówić, zauważyła, że boli ją czoło. Zdążyła już zapomnieć o tej nieszczęsnej latarni. Zdjęła z głowy metalową opaskę, która zdążyła zrobić się chłodna, i przyłożyła ją do czoła. Niestety jej fryzura na tym ucierpiała. Włosy rozsypały się, zasłaniając jej twarz i wchodząc do ust i zaczepiając się o rzęsy. Teraz jej wygląd był daleki od perfekcji. Na wszelki wypadek posłała klaunowi pełne wyższości spojrzenie, żeby odpuścił sobie jakiekolwiek komentarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Klaun
Szmugler śmiechu


Liczba postów : 13
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Kwi 28, 2014 8:15 pm

Tak się nagadał, nastarał, a tu zero odzewu. Uśmiech do tej pory wykrzywiający jego usta ustąpił cienkiej, wąskiej linii niezadowolenia. Klaun ściągnął brwi, jakby właśnie został skarcony.
- Ignorujesz mnie, to niemiłe. A wydawało mi się, że nasze serca są tak blisko siebie, że jedno może niemal wyczuwać bicie drugiego.
Co za poetyckie porównanie. Z pewnością godne klauna. Mimo tej jakże zawiedzionej reakcji, w rzeczywistości nadal cieszył się w duchu, całkiem usatysfakcjonowany z wygranej ''przepychanki''. Ponadto podobało mu się, że dziewczyna wiedziała, kiedy odpuścić. Lepsze to niż marne, wymuszone próby nieudolnego bronienia się.
- Być może. Kto by nie chciał mieć za towarzyszkę porcelanowej Lilean? Nawet jeśli zachowujesz się wobec mnie w taki sposób - przybrał teatralny, wyniosły ton goryczy. - Noc stoi otworem i zaprasza. Labirynty czekają. Minotaury czyhają. Mam zamiar zgubić się w tym labiryncie, w pogoni za bezcelowością. Mogłaś być moją Ariadną ze złotą nicią. Niestety świat okazuje się być brutalny nawet dla tak prawego człowieka, jakim jestem ja. - Czyli po prostu szedł na miasto.
Na powrót twarz rozświetlił mu ujmujący uśmiech, który mówił: ''i co poradzić''. Kto by go nie znał, utonąłby w bezdennych pokładach łagodnego ciepła, jakie od niego biło. Kto znał - cóż, wiedział, że owo pozornie przyjemne ciepło jest w istocie ogniem piekielnym i siarką. Ale czym by nie było, zawsze mogło przysłużyć się w dobrej sprawie.
Przyglądał się, jak gęste pasma włosów, ślicznie i starannie ułożone, nagle przemieniają się w chaotyczną plątaninę, która zdawała się robić na złość właścicielce. Klaun zaśmiał się i pokręcił głową, dostrzegając spojrzenie godne bazyliszka, a nie ładnej dziewczyny. Zbliżył się do niej i niespodziewanie odgarnął kosmyk włosów z twarzy. Oczywiście nie było w tym nic kąśliwego.
- Popatrz, co zrobiłaś. A takie były... niezwykłe. - Uniósł brew. - W każdym razie życzę udanego wieczoru w samotności. - Skłonił się niczym dżentelmen i wznowił ślimaczą wędrówkę. Szedł podejrzanie wolno, nawet jak na siebie. Wręcz ostentacyjnie ociągał się.
Kąciki jego ust nadal się unosiły, pogodne spojrzenie wbijało się w ciemność za kręgiem światła latarni, laska znów postukiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilean
Ognisty oddech


Liczba postów : 74
Wiek : 116
Pochodzenie : Małe miasto na Gaudium.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Kwi 28, 2014 9:33 pm


Przestała słuchać, kiedy zorientowała się, że klaun wpadł w ten swój ton "patrzcie-i-zachwycajcie-się-moimi-słowami". Rozejrzała się znudzona i ostentacyjnie ziewnęła, zachowując jednak tyle kultury, by zasłonić usta dłonią.
Labirynty, minotaury, Ariadna! Kogo tak naprawdę to obchodzi? Mózg Lilean zaczął się przegrzewać. Nigdy nie przejmowała się sprawami, które nie miały większego wpływu na jej cyrkową karierę. Z pewnością zaliczała się do nich większa część wiedzy, którą niecyrkowe dzieci zdobywały w szkołach. Umiała dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić (każde z tych działań przydawało się przy porcjonowaniu jedzenia i innych codziennych czynnościach), przeczytała nawet sporą ilość książek, ale mitologia była dla niej czymś odległym i niepojętym. Z tego to powodu milczała i modliła się w duchu, żeby tych kilka zdań nie oznaczało wycieczki do kanałów, bagien albo innych obrzydliwych miejsc, w których na pewno nie chciała się znaleźć.
Odtrąciła jego rękę i odstąpiła od niego kilka kroków. Naruszał jej przestrzeń osobistą kilkakrotnie. Kiedy poczuła się bezpiecznie, odgarnęła z twarzy wszystkie kosmyki, które tam wylądowały i spojrzała na rozmówcę wyzywająco. A raczej na miejsce, gdzie ów rozmówca powinien się znajdować.
Chciał sobie pójść! O nie, tej bitwy tak łatwo nie przegra. Podbiegła do oddalającego się Klauna małymi kroczkami i dźgnęła go palcem w łopatkę.
- Masz szczęście. Pójdę z tobą i mam nadzieję, że uraczysz mnie czymś ciekawym i nie zanudzę się na śmierć,panie ale-jestem-cudowny. - Ostatnie słowa wymamrotała tak cicho i niewyraźnie, że Klaun nie miał szansy ich zrozumieć. - Tylko nie dotykaj już moich włosów. Najlepiej w ogóle mnie nie dotykaj. - Wzdrygnęła się z nieco przesadzonym wyrazem obrzydzenia na twarzy. - Bo inaczej nić Ariadany... Aridny... Ariadny! owinie się wokół twojej szyi, zamiast robić to, co powinna robić ta nić...Tak, to była groźba! A raczej ostrzeżenie. - Dodała po kilku sekundach, obawiając się reakcji klauna. Nie miała pojęcia, czym może być owa nić, ale stwierdziła, że zabrzmiało to dosyć groźnie, nawet jeśli pomyliła imiona. Podeszła kilka kroków do przodu, tak, żeby zrównać się z Klaunem.
- Dalej, prowadź! Przecież nie wiem, gdzie mamy iść.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Klaun
Szmugler śmiechu


Liczba postów : 13
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Sro Kwi 30, 2014 4:09 pm

To, że Lilean jawnie ignorowała wywody klauna pełne samozachwytu i wyniosłych słów, nie przeszkodziło mu w ich niewzruszonym kontynuowaniu, jakby w ogóle nie dostrzegał niechęci ze strony współpracownicy.
Wiedza z dziedziny mitologii zapewne była bardzo pomocna byłemu cukiernikowi podczas pieczenia ciast i tworzenia znamienitych polew, lukrów oraz wszelkich jadalnych ozdób, którymi klaun tak chojnie i wspaniałomyślnie operował. Wykształcenie było w jego rodzinie obowiązkowe, a on jako jedyny obok siostry wziął ów obowiązek do serca, przemieniając go w pasję (która oczywiście do tej pory nie wygasła).
Bagna i kanały? O nie, nie. To nie miejsca, w które wybierał się taki człowiek, jakim był klaun. Tam było zdecydowanie zbyt brudno i panował zdecydowanie zbyt duży smród, a przecież szkoda i ubrań, i biednego nosa, który musiałby te przykrości znosić. A już nie wspominając o konieczności jeszcze dokładniejszego wypolerowania laski i wypastowania butów. Elegancja i szyk przede wszystkim. Kto, jeśli nie klaun, miał stanowić przykład dla tych wszystkich świń i brudasów, które to świnie i brudasy nie wiedziały nawet, w jaki sposób wiąże się krawat czy muchę?
Ściągnął usta w groteskowy sposób, gdy dziewczyna tak brutalnie i niesubtelnie odrzuciła jego dłoń, która przecież miała jedynie nadać ładu jej włosom.
- Jeszcze docenisz moją troskę, miła Lilean - rzekł przemądrzale.
Kiedy już szedł i nagle poczuł palca wbijającego się w jego ciało, zdawkowy uśmieszek wyostrzył się, poszerzył, wykrzywiając pół twarzy klauna w akcie rozbawienia i szczęścia nadzwyczaj podobnego do ironicznej satysfakcji.
- Będę na tyle uprzejmy nie zauważyć, iż ty również naruszyłaś mą przestrzeń osobistą. Ale czego się nie robi dla takiego słoneczka jak ty?
Zaśmiał się delikatnie.
- Czuję się zaszczycony twoją obecnością, jednak niczego nie gwarantuję. - Na chwilę spochmurniał. - Dama powinna mówić głośno i wyraźnie. Jeśli chcesz, udzielę ci paru lekcji na temat poprawnej dykcji. - Mruknął przeciągle, tym samym tłumiąc chichot. - Mogę nawet iść dwa metry przed tobą lub za tobą, jeśli cię to zadowoli. Nie chciałbym przecież poznać niszczycielskiej mocy twego gniewu.
Poszli, choć klaun nawet nie raczył obejrzeć się, czy Lilean rzeczywiście idzie wraz z nim.

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Today at 1:40 am

Powrót do góry Go down
 
Plac przed przyczepami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Plac przed Akademikiem
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Przyczepy-
Skocz do: