MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac przed przyczepami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Plac przed przyczepami   Nie Lut 16, 2014 7:32 pm

Mały plac, wokół którego stoją przyczepy grupy cyrkowej. Na środku stoi wysoka latarnia, oświetlająca przyczepy nocą lub podczas wyjątkowo pochmurnych dni.
Codziennie rano w tym miejscu odbywa się największy ruch - ludzie wychodzą ze swych przyczep, rozmawiają, w miarę możliwości poprawiają swój wygląd i robią inne rzeczy, które zazwyczaj wykonuje się wczesnym rankiem.
Miejsce to porastają kępki krzaków, których nikomu nie chce się wycinać (w końcu cyrk nie pozostanie tutaj na zawsze) - nadają całemu miejscu bardziej ponury wygląd, a w nocy szeleszczą złowieszczo, będąc miejscem ukrycia dla średniej wielkości zwierząt.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Lut 16, 2014 7:53 pm

Idąc przez miasto Herta przypomniała sobie o cyrku, który tutaj przyjechał. Miała nadzieję w głębi serduszka, że ludzie z niego podpalą ogień w mieszkańcach Sad Town. Myliła się nieco, ale czas pokaże czy bardzo się myliła.
Bardzo dobrze wiedziała, że nie powinna wchodzić na plac koło przyczep, ale była tak cholernie ciekawa jak mieszkają cyrkowcy. Jak widziała ich to sama chciała zostać akrobatką lub żonglerką, ale nie nadaje się do takich zadań. Jest tylko szarą, małą, upierdliwą Hertą.
Wchodząc tam podziwiła wszystko cichutko, by nikt jej nie usłyszał i wydawała z siebie tylko słabiutkie jęki podziwu. Nawet tam było bardzo kolorowo i radośnie. Próbowała się ukrywać, by nikt jej nie zobaczył. Jednak jak to ona, jest trochę niezdarna i nagle przepadła, najprawdopodobniej przez większy korzeń. Wstała i pomasowała lekko obolałe kolana oraz biodra. Najbardziej było jej żal sukienki, którą dopiero co kupiła. Była taka piękna i czysta, i piękna - to trzeba podkreślić.
- Cholerny korzeń. - w jej głowie nagle powstała wiązanka, której nikt by nie chciał słyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Lut 16, 2014 8:04 pm

Ten dzień można było uznać za wyjątkowo ponury - ciemne chmury zakryły niebo, wiatr wyginał drzewa, wprawiał w ruch drobinki kurzu , podrywał je w powietrze i zmuszał do tańczenia dzikiego, chaotycznego tańca.
Zimno wciskało się w każdy zakamarek, wypełniając kości, a ostre szpileczki mrozu kłuły w twarz i inne odsłonięte części ciała.
Nie brzmi to zbyt zachęcająco, a jednak takie dni Herondale lubił najbardziej. Do cyrku nie przychodziło wtedy wielu ludzi, więc miał czas dla siebie - mógł leżeć, rozmyślać, wyglądać za ciemne okno swej przyczepy i robić inne rzeczy, które dla niego były czystą rozrywką. No i miał względny spokój, nieotoczony przez ludzi, którzy patrzyli na niego z mieszanką zgorszenia i podziwu, uznając go za narzędzie, które miało za zadanie wzniecanie chmur ognia i wydmuchiwanie ich niczym smok. Płomienie fascynowały ludzi, którzy nadal nie mogli uwierzyć, że nieposkromiony żywioł, który przyczynił się do zniszczenia wielu ich domów, został oswojony.
Teraz jednak przyczepa Tobiasa nie zachęcała go aż tak bardzo. Wyszedł więc na plac i usiadł pod latarnią, obserwując szalejący dookoła pył. Zastanawiał się, ile utrzyma się taka pogoda i przygotowywał psychicznie do tego, że zapewne niedługo znowu będzie musiał stanąć na nogi i zacząć pracę.
Wyjął z kieszeni zapałkę i zapalił ją, osłaniając chwiejący się płomyczek dłonią w rękawiczce bez placów. Włosy wpadły mu na twarz po raz kolejny, ale nie odgarnął ich, wpatrując w błękitno-pomarańczowy ognik.
Ciepło ognia, czasem zbyt intensywne i parzące, uspokajało go, pozwalało zapomnieć o ludziach zamieszkujących to miasteczko.
Ból spowodowany poparzeniem uspokajał go, chociaż w innych kwestiach stanowczo nie był masochistą.
Pomyślał o tym, że w sumie nie różni się niczym od ludzi, którzy przychodzili popatrzeć na jego pokazy - mimo, iż podczas występów przywoływał na twarz uśmiech (dla niektórych zagadkowy), to w głębi duszy nie był tak radosny jak inni członkowie grupy cyrkowej.
Wiatr zawiał mocniej, a płomienie przechyliły się w stronę jego palców, parząc je lekko. Herondale uśmiechnął się pod nosem.
Odruchowo sięgnął po patyk i podpalił go, patrząć, jak ogień trawi jasne drewno, zmieniając je w popiół.
Wpatrywał się w nie jak zahipnotyzowany, kiedy usłyszał cichy dźwięk i słowa, które zabrzmiały jak przekleństwo. Nie podnosząc się, rozejrzał dookoła i zobaczył kawałek sukienki wystający zza jednej z przyczep. Jego usta wykrzywiło coś w rodzaju uśmiechu.
- Nie bój się, wyjdź - powiedział nieco ochrypłym od zimna głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Lut 16, 2014 9:59 pm

Dziewczyna po usłyszeniu słów mężczyzny od razu skamieniała. Bała się, że za chwilę stanie się dla niej coś nieprzyjemnego. Przez myśl przyszło jej kilka niemiłych sytuacji, które mogą się za chwilę stać. Na przykład więzienie albo kara grzywny za wkroczenie na posesję. Nie wiedziała co zrobić - czy uciekać, czy wyjść. Po chwili jednak zebrała się na odwagę i wolnym, niepewnym krokiem wyszła. Poprawiła sukienkę, otrzepała ją lekko z kurzu i brudu. Uśmiechnęła się niepewnie w stronę nieznajomego. Podeszła bliżej, nadal bojąc się o swoje życie.
- Dzień.. Dzień dobry. - powiedziała jak małe, przestraszone dziecko, wysokim głosikiem. Miała strasznie wysoki głos, gdy się stresowała, a właśnie teraz to robiła. Jeszcze bardziej denerwowało ją to, że właśnie poznaje kogoś nowego. Nie wiedziała czy być miłą, czy udawać chamską.
Gdy zobaczyła pierwszy raz tego człowieka nie wiedziała co o nim sądzić. Widziała go raz w cyrku jak władał ogniem. Było to bardzo piękne widowisko. Chciała wydać z siebie jakieś słowa podziwu, ale jej płuca odmówiły posłuszeństwa. Zawstydziła się i nie mogła za bardzo czegoś z siebie wydusić. Nagle zawiał zimniejszy wiatr i Hercie zrobiło się zimno. Nie miała dzisiaj niczego czym mogła się okryć, więc skrzyżowała ręce i potarła szybko dłońmi oba ramienia. [borze, szukałam przez pięć minut jak nazywa się to wyżej przedramienia i uznałam, że jestem głupia XD] Po chwili ciszy zdołała w końcu coś powiedzieć:
- Mogłabym się przysiąść? - miała nadzieję, że jej rozmówca się zgodzi. Chciała w końcu poznać kogoś z cyrku osobiście i dowiedzieć się jak to jest. Jak to jest być cyrkowcem. Jakie są uczucia, gdy jesteś na scenie i inne takie mało ważne rzeczy, przynajmniej ze strony człowieka, z którym chciałby porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Lut 17, 2014 11:14 am

Drewienko płonęło już w najlepsze, kiedy dziewczyna ukazała się Herondale'owi. To, że wyglądała na przestraszoną, rozbawiło nieco chłopaka - wiedział, że ludzie czują się nieswojo na terenie cyrkowców i był zadowolony z tego, że znajduje się na swoim terytorium.
Nie zamierzał okazać swej ciekawości, więc obdarzył gościa jednym, niezbyt uważnym i chłodnym spojrzeniem. Ogień płonął w dłoniach Tobiasa, oświetlając twarz chłopaka ciepłym blaskiem i nadając jego rysom więcej łagodności, niż chciałby okazać.
Wiatr zawiał mocniej, a kolejne jasne kosmyki wydostały się spod wstążki, którą związał włosy.
Wciągnął głęboko w płuca powietrze pachnące pyłem i wiatrem, a nawet nadchodzącą burzą.
Postanowił zwrócić uwagę na dziewczynę - w końcu nie będzie bez końca udawał, że jej nie dostrzega. Wyczuwał jej zdenerwowanie niczym drapieżnik wietrzący swą ofiarę. Nie było to trudne, biorąc pod uwagę, że w głosie intruza słychać było wysokie tony, brzmiące nieco nienaturalnie.  
Uśmiechnął się. "Dzień dobry"? Cóż za eleganckie powitanie w takim miejscu. Przecież mieszkańcy miasteczka nie przepadali za kuglarzami, a nawet uznawali ich za istoty gorsze. Nieraz zdarzało mu się zostać oplutym i, szczerze powiedziawszy, nie dziwił się temu. Grupa cyrkowa zjawiła się tutaj znikąd i zmąciła panujący w tym miasteczku ponury ład. Ludzie nie lubią zmian, a tutaj właśnie takie miały miejsce- wraz z kolorowymi przyczepami, namiotami i ludźmi w barwnych kostiumach do miasta przedostał się wirus. Wirus zwątpienia we wcześniej nienaruszalne i niepisane prawo nakazujące ponurość i smutek.
Ludziom nie podobało się, że ich dzieci okazują coś więcej niż przygnębiającą obojętność. Na szczęście coraz więcej osób przekonywało się do cyrku.
Mimo, iż wtargnięcie obcej na prywatny teren było niewątpliwie interesujące, to miał nadzieję, że nie będzie zdarzać się to o wiele częściej. W końcu każdy ma prawo do prywatności.
Chyba, że miały to być dziewczyny o nieprzeciętnej urodzie...wtedy w sumie nie miałby nic przeciwko.
Uśmiechnął się do własnych myśli i zwrócił wzrok na stojącą przed nim kobietę. Bezwstydnie zlustrował ją od stóp do głów, po czym stwierdził, że może być całkiem interesująca.
- Możesz, jeśli chcesz. Tylko czy taka delikatna dama jak ty nie zmarznie, siedząc na zimnej ziemi? Nie żal panience takiej pięknej sukni? - uśmiechnął się ironicznie. Nie mógł się powstrzymać od drobnej złośliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Lut 17, 2014 4:30 pm

Dziewczyna naburmuszyła się przez malutką złośliwość i próbowała wymyślić coś równie podłego. Nie była w tym dobra, więc nic nie przyszło jej do głowy, chociaż często miała ciekawe wypowiedzi, które miały być gryzące. Teraz jednak postanowiła być po prostu miła, jak zawsze.
- Teraz mi już jej nie żal, gdy patrzę na takiego człowieka jak ty. - chciała jednak żeby to zabrzmiało niemiło, ale nie wyszło jej to. Było w tym za mało finezji i przemyślenia, które chciała w to wcześniej włożyć. Wyszło jak wyszło. Pozostanie jednak miła jak zawsze.
W końcu spoczęła obok nieznajomego i zaczęła się uśmiechać, by pokazać, że nie jest jak reszta mieszkańców tego smutnego miasteczka. Myślała nad jakimś żartem lub anegdotką, którą mogłaby teraz przedstawić, ale czy nie lepiej byłoby się pierwsze przedstawić? W sumie ludzie zazwyczaj od tego zaczynają, ale w takiej sytuacji Herta nie wiedziała do końca jak się zachować.
Zapewne dużo mieszkańców Sad Town traktowało go źle, a nawet radykalnie. Chciała pokazać swoje wyższe maniery i w końcu wykrztusić z siebie słowa podziwu oraz zapytać się o to jak go zwą, jak na rozpoczęcie znajomości przystało.
Znowu zawiał zimny wiatr, ale dziewczyna nie chciała ustąpić pogodzie i pójść do swojego mieszkania. Chciała wykorzystać to w jakiej jest sytuacji jak najlepiej. Nagle przez to zimno poczuła się przez chwilę jak wtedy, gdy była małym dzieckiem i żebrała na ulicy. Posmutniała na chwilę, ale jej uśmiech szybko wrócił na jej bladą od zimna twarz. Po dłuższej chwili nareszcie powiedziała to co chciała.
- Widziałam Cię raz w cyrku na spektaklu. To co robisz jest piękne, wyglądasz na szczęśliwego, kiedy to robisz. Przynajmniej takie miałam odczucia, gdy na Ciebie wtedy patrzyłam. - uśmiechnęła się jeszcze bardziej na tą myśl, ponieważ jej samej sprawia przyjemność to co kocha robić.. lub pić, ale to inna sprawa. W tej chwili podniosła trochę ton i specjalnie zmodulowała głos - Właśnie w tej chwili wykażę się moja wyższą kulturą osobistą i w końcu zapytam się o Twoje imię. -specjalnie gestykulowała swoje słowa. Zrobiła chwilę przerwy, by nabrać powietrza i znów mówiła normalnym tonem, a następnie dokończyła swoją wypowiedź - Jak Cię zwą? Prosisz mówić do siebie po imieniu czy nadano Ci jakiś pseudonim? - Herta była coraz bardziej ciekawska co było widać po jej minie. W jej oczach tańczyły małe iskierki, a na jej twarzy widniał uśmiech, który rozciągał się od ucha do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Lut 17, 2014 6:03 pm

Roześmiał się lekko, lecz śmiech ten był chłodny jak otaczające ich powietrze. Uniósł prawą brew, słysząc jej niezbyt udaną ripostę.
- Człowieka takiego jak ja? Co masz na myśli? Moją niewiarygodną urodę i pałającą od mej osoby charyzmę, które warte są pobrudzenia tej prześlicznej odzieży? - tym razem uśmiech na jego twarzy nie był wymuszony. Miłym osobom stanowczo nie było łatwo żyć z Tobiasem. Zwracał uwagę na każdy błąd i po prostu nie wierzył, że ktoś może zachowywać się uprzejmie w stosunku do niego, na dodatek bezinteresownie.
Zwłaszcza mieszkaniec Sad town. Zaczął zastanawiać się, czy to nie jakiś podstęp.
Sięgnął po kolejny patyczek i odpalił go od poprzedniego, a ogień buchnął jaśniej. Naszła go ochota na papierosa - co prawda palił sporadycznie, nie był uzależniony i sam nie kupował cygaretek, a jednak...w tym dymie było coś, co kusiło go od czasu do czasu.
Ze swoim charakterem stanowczo pasował bardziej do ludzi zamieszkujących tutejsze tereny. Powinni zamienić się miejscami z nieznajomą. Chociaż życie bez cyrku było trudniejsze, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Chociaż egzystowanie jako część wielkiej, zintegrowanej grupy również nie było łatwe.
Popatrzył na swoje palce, zaczerwienione od bliskości gorących płomieni. Skóra na opuszkach nie była już tak delikatna jak kiedyś, jej warstwa pogrubiała, odkąd zaczął zadawać się z ogniem. Nie zamierzał jednak zgasić patyczka - towarzystwo parzącego ciepła przynosiło mu ulgę i poczucie bezpieczeństwa.
Założył włosy za ucho, bo prawie całkowicie zasłoniły jego twarz, przysłaniając przy okazji widok na otoczenie.
Spojrzał na dziewczynę. Wyglądała, jakby było jej zimno. Prychnął pod nosem, przeklinając głupotę młodych dziewcząt. O czym one myślały, ubierając się w tak lekkie stroje podczas iście jesiennej pogody? Wygląd nie jest najważniejszy (sam wyznawał tą zasadę, ubierając się nieco jak bezdomny, haha), a kiedy na drugiej szali jest zdrowie, lepiej już założyć coś cieplejszego.
Nie chciał, żeby nieznajoma skonała mu zaraz na gruźlicę czy inną chorobę, która miała swój nawrót podczas zimna (nigdy nie wiadomo, co człowiek ukrywa), więc zaczął rozmyślać, co by tu zrobić, żeby ją jakoś ogrzać. Nie miał zamiaru oddawać jej swojego płaszcza, bo poskutkowałoby to parutygodniową chorobą, a nie chciał się poświęcać dla byle kogo.
Ogień grzeje...ale w większych ilościach, bo mały płomyczek nie pomoże. Można rozpalić małe ognisko. Ale to później. Na razie nie wiadomo, czy dziewczyna nie zerwie się i nie ucieknie, urażona jego zachowaniem. Niektóre panienki potrafiły być naprawdę przewrażliwione. A on był przecież tylko szczery.
-Um, naprawdę? - mruknął. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek okazał swoje szczęście podczas występu. Po co miałby to robić, skoro widownia nie patrzyła na niego, tylko na płomienie? Chyba że w przypadku osóbki siedzącej obok niego było inaczej.
- Czyżbyś, hm, zadurzyła się we mnie i przyszła tutaj, by dowiedzieć się, jak mam na imię, i ewentualnie...-nie dokończył zdania, pozostawiając lekką sugestię. Nie był typowym przykładem męskiego faceta, ale nieraz zdarzało się, że jakieś dziewczyny (lub nawet mężczyźni) przychodzili do niego po występach z nadzieją na poznanie go bliżej.
Nie wiedział w sumie dlaczego. Nieczęsto przyjmował te propozycje.
- Zwą mnie Herondale. To moje nazwisko, dla ścisłości. - imię wyjawi jej później, jeśli okaże się kimś ciekawszym od pięćdziesięciu procent ludności, z którymi miał okazję rozmawiać - A jak zwą ciebie?
Widział ciekawość rosnącą w oczach dziewczyny. Ciekawe, jak to się rozwinie...Uśmiechnął się do niej lekko, cieplej, mając nadzieję, że nie będzie kolejną z naiwnych obywatelek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Lut 17, 2014 6:34 pm

Dziewczynie mimo zimna zaczęło nagle robić się gorąco i czuła, że jej policzki przybierają kolor szkarłatu. W tej chili poczuła się jak mały gówniarz przeżywający swoją pierwszą miłość. Z niewiedzy co mogłaby teraz zrobić zachowała się jak mała panienka i uderzyła lekko w głowę nowego znajomego. Chyba mogła już tak na niego mówić? Tacy ludzie to znajomi, prawda?
Herondale... Ma bardzo ładne nazwisko. Ładnie brzmi i fajnie wymawia się w nim "r". Tak samo jak Herta, fajnie wymawia się "r". Mimo tego, iż próbowała myśleć o czymś innym jej myśl teraz zaprzątały te parę słów wypowiedzianych przez mężczyznę. Bardzo dobrze wiedziała jak ma dokończyć to zdanie, nie jest głupia i młoda. Po chwili uspokoiła się nieco i odpowiedziała na pytanie rozmówcy.
- Możesz mnie tytułować Hertą Wielką III Piękną. - zaśmiała się po powiedzeniu tego najcieplej jak umiała, ponieważ czuła, że dystans miedzy nimi zmniejszył się. Miała tyle pytań, na które chciała znać odpowiedź, a nie wiedziała od którego zacząć. Miała wielką nadzieję, że ta konwersacja szybko się nie skończy.
Czuła w głębi serduszka, że Herondale może być bardziej ciekawą osobą niż na jaką wygląda. Najbardziej co ją ciekawiło w jego ciele w tej chwili (hihi, w tej chwili) to włosy. Takie piękne, długie, blond włosy. Było widać, że są zadbane, a Herta lubiła, gdy ktoś dba o swoje kudły, aby ich tak nie nazywać więcej. W sumie to ma chyba lekki fetysz do włosów. Z daleka widziała, że gdyby je dotknęła to odleciałaby na krótką chwilę wczuwając się w ich delikatność.
Emocje lekko opadły, a dziewczynie znów robiło się chłodno. Mogła wcześniej pomyśleć o tym, że może nagle napierdalać halny, a jej będzie zimno. Jednak rozmowa z Herondale dawała jej jakieś ciepło wewnętrzne, tam w głębi serduszka.
Gdy minęła dłuższa chwila w końcu wiedziała od jakiego pytania zacząć. Dała sobie jednak chwilę, by je poprawnie sformułować. Myślała długo nad jednym słowem, które miała dosłownie na końcu języka, a nie mogła sobie go przypomnieć. W końcu zaświeciła się dla niej lampka i mogła powiedzieć to co chciała.
- Co czujesz przy występach cyrkowych? Myślałam tak długo nad słowem "występach", tępa ze mnie osóbka jednak... Wracając do tematu. Czy rzeczywiście jesteś szczęśliwy kiedy występujesz? Czy jednak się mylę? - była bardzo ciekawa czy cyrkowcy biorą przyjemność z tego co robią. Herta, gdy rysowała była bardzo szczęśliwa. Uwielbiała rysować naturę, portrety lub zwierzęta. Często eksperymentowała ze swoimi narzędziami pracy, lecz nie zawsze wychodziło tak jak chciała. Jednak to jej sprawiało największą radość, eksperymentowanie z tym co kocha robić.
(przepraszam, że jestem mistrzem krótkich wypowiedzi ;_;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Lut 17, 2014 7:55 pm

Tobias roześmiał się głośno, kiedy dziewczyna uderzyła go w głowę. Czyżby w jego słowach była choć odrobina prawdy i prawidłowo ocenił zamiary nieznajomej? Mógł to wywnioskować po kolorze jej twarzy, która nagle stała się o wiele bardziej czerwona, niż była wcześniej. Ciekawie się to zapowiada. Chociaż miał nadzieję, że spotkanie nie będzie miało jakichś dalszych i niepożądanych konsekwencji.
Chciał przytrzymać jej rękę, ale nie zdążył, więc lekko musnął palcami dłoń tamtej. Wcześniejszy cios nie zabolał, a poza tym był przyzwyczajony do mocniejszych uderzeń. Zachowała się trochę jak dziecko, przynajmniej tak mu się zdawało - kiedy był chłopcem, nie miał zbyt wiele kontaktów z rówieśnikami, pewnie przyczyniło się to do tego, jaką osobą jest teraz.
- Kwestionowałbym trzy ostatnie słowa, poza tym byłoby to trochę za długie, nie sądzisz? - rzekł z ironicznym uśmieszkiem - Herta - powtórzył wolniej, smakując to słowo. Kojarzyło jej się z bielą i czernią, szarością, wyrafinowaniem, a jednak odrobiną niezdarności.
Ogień nadal płonął w jego prawej ręce, parząc go lekko. Herta...interesujące imię. Nigdy wcześniej o nim nie słyszał
- Zaczyna się na tą samą literę, co moje - zauważył. Mimo, iż ''Herondale'' było jego nazwiskiem, przepadał za nim bardziej, niż swym pierwszym imieniem.
Spojrzał na nią i zobaczył, że znowu wygląda, jakby właśnie wróciła z wędrówki bo wysokich górach, do której była zmuszona przystąpić w samej bieliźnie. Uśmiechnął się do siebie i wydał coś w rodzaju krótkiego parsknięcia połączonego z prychnięciem. Ciekawa wizja.
Wiatr dmuchnął mocniej, wyplątując połowę włosów z objęć wstążki. Mruknął coś, niezadowolony, po czym sięgnął do głowy, by poprawić fryzurę. Związał kosmyki w luźny koczek, nie chciało mu się siłować z wiatrem, robiąc warkocz. Nie zależało mu na wyglądzie, w końcu nie miał występu, przynajmniej na razie. Wzdrygnął się, przypominając sobie, jak pod czas upalnych dni musiał występować bez górnej części odzieży - poparzenia na przedramieniu nie były tym, czym chciałby się chwalić publiczności. Według makijażystów nadawało mu to jeszcze więcej tajemniczości i dzikości...no chyba nie. Styliści to jednak siła wyższa, nie ma co się z nimi sprzeczać, bo jeszcze zrobią ci przed występem makijaż, a ty przejrzysz się w lustrze dopiero po wszystkim...brrr, zemsta charakteryzatorów to jedna z najstraszniejszych rzeczy.
- Musiałbym się zastanowić. Różnie to bywa - nie chciał zwierzać się Hercie, przynajmniej nie teraz. Nie znał jej zbyt dobrze i obawiał się, że nie jest jednak zwykłą dziewczyną, która przyszła podglądać cyrkowców. Może Sad town uknuło spisek, który miał sprawić, że cyrk już niedługo będzie musiał zwijać się stąd jak najdalej? Miał szczerą nadzieję, że nie.
Przygryzł wargę, nieco wysuszoną od dmącego wiatru, i spojrzał na rozmówczynię uważnym wzrokiem. Może coś jej jednak opowie. Jakieś nieistotne szczegóły.
-Wszystko zależy od widowni, dnia, zdrowia, od snów...-przygryzł wargę po raz kolejny, czując, że powiedział zbyt dużo. Sny. Wolałby teraz nie poruszać tego tematu, rozmowa mogłaby zajść na niebezpieczne tereny, a wtedy nie wiadomo, co mogłoby się stać - ...w każdym razie nie określę tego jednoznacznie. Czasem, kiedy tańczę z ogniem, wszystko wydaje się lepsze, nawet oparzenia wydają się być przyjemne. A czasami wolałbym tego nie robić, w ogóle nie wychodzić rano z przyczepy. Jak już mówiłem, nie da się tego określić dokładnie. Każdy ma gorsze i lepsze dni, prawda?- uśmiechnął się niepewnie.
A, no tak, przecież jest jej zimno. Wyciągnął z kieszeni pudełeczko z proszkiem i posypał nim płomień, a ten zmienił barwę na niebieską i buchnął niczym ognisko, nie parząc jednak nikogo. Przybliżył dłoń do dziewczyny, by poczuła choć trochę ciepła - on sam nie marzł, był grubo ubrany, a ogień już wcześniej zdążył go ogrzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pon Lut 17, 2014 8:32 pm

Dziewczyna zrobiła zdumioną minę i słychać z jej ust było tylko krótkie waaaa albo ooooo. Była jak zahipnotyzowana, nie mogła oderwać oczu od płomyczka. Było w nim coś pięknego, ale Herta nie umiała określić co. Robiło się jej ciepło, ale nie tylko od ognia, ale także od miłej atmosfery. Nie dokuczał jej już nawet wiatr.
Teraz popatrzyła się na niebo. Tak jakby pojaśniało, a to oznaczało dla niej nową nadzieję, lepsze jutro. Czyli, gdy obudzi się na następny dzień przytrafi się jej coś miłego. Spuściła wzrok znowu na płomyczek i uśmiechnęła się ciepło, jej mina oddawała teraz idealnie stan jej duszy. Miała nadzieję, że już pokazała nowemu znajomemu, że jest inna niż wszyscy. Raczej na pewno to pokazała! Uśmiecha się cały czas jakby przed chwilą coś brała.
Gdy już ociepliła się wystarczająco i wróciła do świata żywych postanowiła odpowiedzieć Herondale'owi. Przez chwilę jeszcze myślała o co może zapytać, by go nie urazić lub nie zaskoczyć jakimś niepożądanym pytaniem.
- Dlaczego od widowni? Nie wiem czy możesz się spodziewać czegoś wielkiego od Sad Town. - przerwała na chwilę i dokończyła - A od jakich snów zależy? - wiedziała bardzo dobrze, że nie powinna się wtrącać, ale była zbyt ciekawska. Mogłaby nawet powiedzieć, że ciekawość miotała ją jak szatan.
Najczęściej, gdy przychodziła do cyrku na występy widownia była jak zawsze ponura. Nawet najlepsze triki nie wywoływały krzty zdumienia, podziwu lub radości. Bardzo ją to denerwowało. Ci ludzie dawali z siebie wszystko, wkładali w to całą swoją duszę, a mieszkańcy tego miasta odpłacali się tak. Czuła się dziwnie, gdy jako jedyna emocjonowały ją te występy, a z drugiej strony nie rozumiała cyrkowców, którzy tutaj jeszcze zostali. Na ich miejscu Herta by już tutaj długo nie pobyła. Dalej jednak ma nadzieję, że w końcu artyści rozpalą ogień w sercach tych ludzi. Ona nawet nie ma nadziei, ona to wie, tylko na to potrzeba dużo czasu. Zbyt długo to miasto było smutne.
Coraz bardziej intrygował ją sam chłopak, a nie tylko jego życie jako cyrkowca. Czuła w nim coś tajemniczego co chciała bardzo odkryć. To coś nie dawało jej spokoju. Wiedziała, że i tak nie dowie się o co jej chodzi, ale zawsze może próbować. Z drugiej strony nie może być nachalna, lecz teraz taka była. Musiała się w końcu opanować, ale nie mogła. To wszystko szło w złą stronę. Nie chciała pokazać się od tej niedobrej strony. W końcu postanowiła to wszystko sprostować.
- Nie powinnam być taka wścibska, przepraszam. Zapewne już Cię irytuję i za chwilę powiesz mi, abym sobie poszła. Może to i lepiej, nie będę Cię niepotrzebnie denerwowała. - posmutniała teraz, ale nie chciała tego pokazać. Jednak jej kąciki ust same powędrowały ku dołowi, by zrobić małą, smutną podkówkę. Herta wyglądała teraz jak małe dziecko proszące o cukierka. Może rzeczywiście chciała coś wyprosić? oczywiście mam tu na myśli czas, który Herondale mógł dla niej przeznaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Wto Lut 18, 2014 1:58 pm

Dobrze, jedno zmartwienie mam za sobą, pomyślał Herondale. Dziewczynie nie było już zimno. Przy odrobinie szczęścia nie umrze niespodziewanie siedząc obok niego. Chociaż pewnie trochę się rozchoruje. Chyba, że miała lepszą odporność od Tobiasa, co wcale nie było trudne, biorąc pod uwagę fakt, że nawet dzisiejszego wieczoru mogła przydarzyć mu się gorączka.
Powoli zaczął wierzyć, że Herta nie jest szpiegiem czy czymś w tym rodzaju. Niewielu mieszkańców Sad town jest zdolnych do szczerego uśmiechu, który nie przypomina grymasu towarzyszącego amputacji kończyn.
- Nie mówię tylko o tutejszej widowni. Zanim tutaj przyjechaliśmy, zaliczyliśmy kilka innych miasteczek. Zawsze znajdzie się ktoś, komu cyrk się nie podoba - rzekł, po czym zacisnął usta - Stop. Na drugie pytanie nie udzielę odpowiedzi, nie teraz, może nigdy. To moja prywatna sprawa - stwierdził, patrząc na dziewczynę z mniejszą ufnością. Skoro nie dokończył wcześniejszej wypowiedzi, oznaczało to, że nie chciał o tym mówić. Dlaczego się go o to spytała? Ogień w jego dłoni przygasł lekko, działanie proszku mijało powoli. Milczał, czuł się trochę urażony i zły. Jego koszmary nie były czymś, czym chciał się chwalić. Dotychczas opowiedział o nich jednej osobie, a ona nie dochowała tajemnicy.
Dziewczyna mogła umierać z ciekawości, co go to obchodziło? Czuł, że iskierka sympatii, która zaczynała płonąć w jego sercu, nieco przygasa. Może zaczęcie rozmowy było błędem? Miał nadzieję, że wszystko się sprostuje. Przydałby mu się jakiś znajomy z miasta, bo za każdym razem, kiedy szedł na rynek, gubił się wśród uliczek i dużo czasu zajmowało mu odnalezienie drogi.
Sięgnął do wstążki i rozpuścił włosy, które od razu rozwiał wiatr niczym pajęczyny w babie lato - miał nadzieję, że przysłonią trochę jego twarz, na której malowała się złość i rozczarowanie. Ogień zgasł.
- Tak, muszę przyznać, jesteś nieco irytująca. Czy takiej eleganckiej damy nie nauczono, żeby nie być nachalną? Przynajmniej na pierwszej randce- rzekł i uśmiechnął się krzywo, próbując zażartować. Nie chciał jeszcze, by stąd poszła. Może zareagował zbyt ostro. Ale miał swoje prawa i wiedział, że może czegoś nie mówić prawie nieznajomej dziewczynie. Wyglądała strasznie ponuro, ale Herondale nie ulegał często smutnym spojrzeniom i szczenięcym oczom.
Wyciągnął ręce, jakby chciał za ich pomocą rozciągnąć usta Herty w uśmiechu, po czym stwierdził, że nie jest to zbyt dobry pomysł - jeszcze sobie pomyśli nie wiadomo co (ach, te kobiety) i wszystko się zepsuje.
- Och, no rozchmurz się trochę, ciekawość jest normalna...ale możesz ją nieco powstrzymać. Byłbym wdzięczny - dodał i odetchnął cicho.
Sam chciał się dowiedzieć nieco o Hercie, bo nie przepadał za rozmowami, kiedy to tylko on mówił, nie otrzymując informacji o drugiej osobie - czuł się wtedy niezwykle niekomfortowo, jakby gadał z jakimś agentem tajnych służb, który chciał zebrać o nim jak najwięcej danych do kartoteki.
Przepraszam, że tak króciutko, ale komputer mi zabierają .-.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Wto Lut 18, 2014 7:30 pm

Dziewczyna pochodziło trochę w kółko nucąc przy tym piosenkę Ring a round the roses. Nie wiedziała czemu w sumie zaczęła to robić. Chciała chyba rozluźnić atmosferę, która nieco się napięła. Osobiście nie rozumiała jak nie można lubić cyrku, ale są ludzie i są parapety, jak to się mawia. Cyrk jest pełen radości, magii, czegoś niesamowitego czego nie da się nie kochać.
Herta chodząc zaczęła także podrygiwać lekko w rytm piosenki z dzieciństwa. Wiązały się z nią wspomnienia z sierocińca, oczywiście te dobre. Ma też parę niemiłych wspomnień, ale jest ich bardzo malutko. Nuciła tę pioseneczkę coraz głośniej i głośniej aż zaczęła śpiewać. Nie miała brzydkiego głosu, nie fałszowała, ale nie była także w tym jakaś wybitna. Przyjemnie słuchało się jej delikatnego głosu, gdy śpiewała.
Po chwili ustała, ale dalej podrygiwała pod ten sam rytm. Chwilę jeszcze tak robiła, a potem odpowiedziała szybko.
- Jeśli komuś cyrk się nie podoba to nie powinien do niego iść.
Tak długo zwlekała z odpowiedzią by powiedzieć coś tak krótkiego. Normalny rozmówca byłby zawiedziony taką odpowiedzią, a przynajmniej ona by była, gdyby ktoś jej tak odpowiedział. Sama teraz popełniła błąd, którego nie lubi. Herta dziewczyna oksymoron.
Zrozumiała, że Herondale nie chce rozmawiać o niektórych sprawach ze swojego życia. Sama miała kilka takich rzeczy o których na razie by mu nie powiedziała. Nie powie przecież komuś obcemu od razu, że porzucono ją, gdy była jeszcze gówniarzem nie znającym tego okrutnego świata!
Kiedy jej znajomek rozpuścił włosy Herta poczuła większą ochotę dotknięcia ich. Były takie piękne, że nie mogła nawet wyrazić słowami jak bardzo. Oczywiście nie są tak piękne jak moje, hihi. Pomyślała, po czym zaśmiała się w myślach, a później na głos lekko zachichotała. Zapewne wyglądała teraz w oczach mężczyzny jak kobieta z rozdwojeniem jaźni lub jakąś inną chorobą, ale ona się tym nie przejmowała. Próbowała mieć jak największy dystans do życia.
- Tak jakby ktoś mógł mnie nauczyć dobrych manier. Sama się ich uczyłam, więc mogę mieć braki. A na pierwszych randkach to ty się zapewne nie znasz. - odpowiedziała lekko kpiąc sobie z Herondale. Uśmiechnęła się szyderczo w jego stronę. Dziewczyna chwilę pomyślała nad umową, którą mogłaby mu złożyć. Zrobiła poważną, zamyśloną minę, która wyglądała sztucznie. W sumie tak miała wyglądać. Nagle zerwała się, jakby dzwon w końcu zadzwonił w dobrym kościele i powiedziała:
- Mogę powstrzymać moją ciekawość, ale jak mnie przytulisz! - krzyknęła radośnie. Nie był to rozkaz, mogło to tak zabrzmieć, ale nie miała tego na myśli.
Wymyśliła to, ponieważ już nikt dawno nie ukazywał jej choć krzty czułości. Nie miała ostatnimi czasy nawet przytulić się do kogoś, a bardzo tego potrzebowała. Była ostatnio bardzo zapracowana, bo miała dużo klientów, więc temu miała w końcu ochotę na jakiekolwiek pieszczoty. Chciała też dzięki temu wiedzieć, że dalej jest potrzebna temu światu.
Najbardziej była tylko ciekawa czy Herondale będzie się o coś pytał. Już nawet układała sobie w głowie odpowiedzi, by nie myśleć za dużo, jak ona ma to w sposobności często.
Od tego całego tańczenia, skakania, śpiewania i gestykulowania zrobiło się jej bardzo gorąco. Czuła sie jakby się jej mózg przegrzał, ale zapewne za chwilę jej temperatura zejdzie do normy i znów będzie jej chłodno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Yo babe, let me hug you   Czw Lut 20, 2014 3:29 pm

Przez chwilę patrzył z lekkim zdumieniem na dziewczynę, która nagle wstała i zaczęła spacerować, śpiewając piosenkę, której melodię kojarzył, ale nie potrafił sobie przypomnieć tytułu.
Milczał, obserwując ją. Sam nie fałszował, ale trzeba go było nieźle przycisnąć, by zaśpiewał w towarzystwie. Robił to głównie wtedy, kiedy nikt go nie obserwował, przy rysowaniu lub samodzielnych przygotowaniach do pokazów. To zadziwiające, że niektórych rzeczy za nic nie pokazałby przed widownią, a z innymi kompletnie nie miał problemu.
- No wiesz...ludzie nie zawsze przychodzą do cyrku, bo im się podoba- rzekł, rozbawiony zachowaniem Herty- Czemu mieliby zrezygnować ze znakomitej okazji do wyśmiewania się i krytykowania wszystkiego? Niektórzy kochają narzekać i emanować ponurą aurą, a w związku z tym pchają się wszędzie, gdzie mogą, byleby tylko okazać swoje niezadowolenie. Nie ważne, czy coś lubią i się na tym znają, czy nie. Taka jest smutna prawda - westchnął. Wiele było przypadków osób, które narzekały na wszystko, co zobaczyły, byleby tylko wyrazić zdanie na jakiś temat. Ileż to razy spotykał się z ludźmi, którzy twierdzili, że jego pokazy są nudne, ogień ma złą barwę, a tak w ogóle to oni by to zrobili lepiej. Szkoda, że kiedy Herondale zaproponował jednemu z nich, by sam pobawił się z płomieniami, ten wyszedł z cyrku ze sfajczonym ubraniem.
- Nie znam się na pierwszych randkach? - spytał z rozbawieniem - Czy to oznacza, że według ciebie od razu chodzę na drugie i trzecie?
Czyżby dziewczyna też dorastała bez rodziców? Jeśli jednak dzieciństwo spędziła w sierocińcu, powinni jej wpoić zasady kindersztuby. Zazwyczaj w sierocińcach dbało się o to, by dzieci były dobrze wychowane, by potem łatwiej je było wyprawić w świat. Chyba, że był to przytułek prowadzony przez jakąś serdeczną kobietkę, która nie do końca radziła sobie z młodzieżą i najwięcej czasu zajmowało jej sprzątanie i pilnowanie, by dzieciarnia nie uciekała na ulicę albo nie wyskakiwała przez okna.
Już chciał powiedzieć, że on jakąś kulturę zachował, mimo, że też musiał sam sobie radzić, kiedy stwierdził, że to nie najlepszy przykład, biorąc pod uwagę jego dzisiejsze zachowanie. Zacisnął lekko usta i prychnął pod nosem.
Niebo jaśniało, wiatr powoli przestawał wiać - pogoda polepszała się, ku niezadowoleniu Tobiasa. Wolał, kiedy naturalne sklepienie nad jego głową miało kolor granatu. Szarość nie była pożądana. Kiedy niebo miało taką barwę, Herondale'owi nie chciało się nawet wychodzić z łóżka, nie mówiąc o innych czynnościach życiowych. Deszcz jednak lubił - burze kojarzyły mu się z oczyszczeniem, a zapach rozgrzanej ziemi nasączonej wodą był naprawdę przyjemny dla zmysłów.
Po słowach dziewczyny parsknął ochrypłym śmiechem. Cóż, tego się nie spodziewał. Może trochę...ale na pewno nie oczekiwał tak otwartej propozycji.
Poczuł się nieco zakłopotany, bo nie przywykł do okazywania czułości. Sam nie zaznał wiele takowej, więc miał niejakie problemy z okazywaniem serdecznych uczuć. Wolał być powściągliwy, niż żeby uznano go za jakiegoś egzaltowanego głupka.
- Och, gorszej propozycji nie mogłaś wymyślić - powiedział z udawanym niezadowoleniem. Ku swemu zdziwieniu nie był aż tak przerażony perspektywą przytulenia prawie obcej mu osoby.
Podniósł się z ziemi i przeciągnął jak kot, rozprostowując kości po dłuższym siedzeniu na twardej glebie.
Zbliżył się do Herty, rozłożył ramiona i objął dziewczynę, kładąc dłoń na zgięciu jej talii.
Kiedy to on ostatnio kogoś tak niezobowiązująco przytulał? Bardzo dawno. Nie licząc czegoś, co trudno nazwać zwykłym przytuleniem, raczej...splotem? Musiał przyznać, że trochę stracił. Podobno kiedy przytula się kogoś przez więcej niż dziesięć sekund, organizm wytwarza endorfiny, które odpowiadają za poczucie szczęścia. Ciekawe, czy to prawda.
Przyciągnął ją do siebie trochę mocniej, przy okazji wdychając zapach jej włosów, które pachniały całkiem ładnie. Jakim cudem dał się na to namówić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Czw Lut 20, 2014 6:36 pm

Dziewczyna wtuliła się w Herondale. Och, jak dobrze się czuła, gdy oplotła go swoimi zgrabnymi rączkami. Wdychała jego zapach jak dzieci woń rozpuszczalnika. Pachniał ogniem, a może bardziej ogniskiem, ubrania nie były świeże, ale też nie śmierdziały, włosy jego natomiast miały piękny zapach. To wszystko razem tworzyło przyjemną dla nosa kompozycję.
W jego objęciach pozostała jeszcze chwilę, taką trochę dłuższą. Przyjemnie się do niego wtulało. Jednak każda dobra chwila musi się kiedyś skończyć. Oderwała się od niego delikatnie i uśmiechnęła się radośnie do niego.
Herta po dłuższym czasie zrobiła naburmuszoną minę i powiedziała do mężczyzny:
- Tacy ludzie są smutni, dlatego ja kiedyś wszystkich zmienię! - wykrzyknęła radośnie tupiąc przy tym nóżką. Dziewczyna była ciekawa czy gdyby ci ludzie, którzy wyśmiewali cyrkowców, byli na ich miejscu to czy czuliby się fajnie i dalej byli tacy sami. Gdyby kiedyś postawili sie na ich miejscu na pewno to by się zmieniło. Powinno się doceniać każdego pracującego człowieka, ponieważ każdy wkłada coś do świata swoją ciężką lub mniej niedelikatną pracą.  
Na chwilę powiał zimniejszy wiatr, jednak Hercie nie było już zimno. Było jej właśnie bardzo ciepło. Ogrzała się czyimś ciepłem i je mu na dodatek zabrała. Tak fizyka miłość wszystkich. W sumie gdy sobie o tym pomyślała to lekko zarumieniała się na chwilę, ale odwróciła się, by niby zakaszleć i znów zwróciła się w stronę kolegi.
Dziewczyna nagle zaczęła się śmiać, aż prawie zakrztusiła się z braku powietrza w płucach. Przestała i odrzekła:
- Miałam na myśli, że w ogóle nie chodzisz na randki, bo nie masz z kim. - było to nieco wredne z jej strony. Jednak jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Popatrzyła się na niego z politowaniem, jakoby było jej żal tego człowieczka, stojącego przed nią. Po chwili dodała - Przyznaj się, tak naprawdę Ci się podobała kiedy się do Ciebie przytuliłam, więc nie narzekaj na moje pomysły. - uśmiechnęła się w tej chwili zalotnie, lekko mrużąc przy tym oczy.
Teraz jakby na to spojrzeć dziewczyna miała tysiąc uśmiechów i jeszcze więcej innych min. Miała inny uśmieszek na każdą reakcję. Jeszcze chyba nigdy nie zrobiła tego w ten sam sposób. No dobra, z jednym wyjątkiem. Kiedy uśmiecha się do zdjęcia lub normalnie to ma taki sam uśmiech. I tak, i tak ma tysiąc różnych uśmiechów, reasumując.
Musiała przyznać, że czas z Herondale mijał jej wspaniale. Była ciekawa czy kiedy się rozejdą to czy kiedyś się jeszcze spotkają lub miną na ulicy, by tylko powiedzieć sobie krótkie cześć. Chciałaby żeby on o niej pamiętał, nie chciała też z nim stracić kontaktu. Jednak po co się teraz tym martwić, gdy ich zabawa jeszcze trwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pią Lut 21, 2014 5:58 pm

-Ej, zaraz, nie da się zmienić wszystkich. Ale to pięć procent, które mieszka w tym miasteczku, można by spróbować- rzekł. Warto tchnąć trochę życia w zmartwiałe uczucia tutejszych obywateli.
Tylko Herta sama sobie z tym nie poradzi. Mimo wszystko Herondale nie był z tych, którzy biegają po świecie otoczeni aurą kwiatków, motylków, sarenek i wprowadzają pozytywne zmiany wszędzie, gdzie się znajdą.
Był jedną z tych osób, które jeśli coś osiągały, to głównie manipulacją. Niezbyt dobre podejście, a jednak trudno jest być optymistycznym, pracując w cyrku.
Za dużo wymuszonych uśmiechów, wysiłku i krytyki.
Zwłaszcza, że do cyrku werbują się głównie ludzie, którzy chcą uciec od własnej przeszłości, zacząć nowe życie. Może niektórzy są weseli z natury i w tym miejscu znajdują dom, ale w większości cyrkowcy ukrywali się pod maskami uśmiechów i radości. Brzmi przygnębiająco, ale taka prawda. Wszystko ma dwie strony (a czasem i więcej).
-No, faktycznie nie mam z kim chodzić. Ludzie tutaj są zbyt ponurzy, nie da się z nimi nawet normalnie porozmawiać - odpowiedział zgodnie z prawdą - I to głównie oni są przeszkodą do moich ''pierwszych randek''. W ogóle jakichkolwiek.
W większości innych miast, które odwiedzili, znajdowało się chociaż parę osób, które zapłaciłyby za to, żeby pogadać z cyrkową ekipą, spędzić z nimi dzień...lub noc z poszczególnymi jednostkami.
Tutaj coś takiego się nie zdarzało, nie licząc Herty, która pewnie w ogóle nie miała zamiaru zamienić z nikim słowa.
Czy spodobało mu się przytulenie dziewczyny? Nawet, chociaż jakoś specjalnej namiętności nie było. Zawsze miło jest dostać chociaż odrobinę czułości, nawet, jeśli człowiek się do tego nie przyznaje.
-Skąd mam wiedzieć, że każdy Twój pomysł jest tak samo dobry? - zapytał.
Pomyślał, że dużo już powiedział o sobie, nawet jeśli informacje były ukryte w wypowiedziach poruszających zupełnie inne tematy niż jego osoba.
Pomyślał, że dobrze byłoby dowiedzieć się czegoś o Hercie, bo uświadomił sobie, że naprawdę nic o niej nie wie prócz tego, że mieszka w tym miasteczku, zalicza się do tych ludzi, którzy doceniają cyrk i prawdopodobnie dorastała bez rodziców.
To mało.
A nawet, jeśli dziewczyna nic nie wiedziała o Tobiasie, nie przeszkadzało mu to. Cyrkowcy zawsze byli tajemniczy, tak samo on. Tylko że oni mieli ciekawsze historie. Życie Herondale'a nie było jakoś specjalnie pełne przygód i porywające. Teraz też nie sądził, by mógł być obiektem zainteresowania kogokolwiek.
-Skoro już spełniłem twoje życzenie, czy mógłbym mieć prośbę? - powiedział, patrząc jej w oczy - Opowiesz mi coś o sobie? Chciałbym coś wiedzieć o dziewczynie, którą aż przytuliłem- oczywiście objęcie kogoś nie było wielką odpowiedzialnością, ale co z tego.
Miał nadzieję, że nie zamknie się jak on wcześniej (chociaż nadal nie miał ochoty opowiadać nikomu o swoich koszmarach) i opowie mu coś ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Sro Lut 26, 2014 6:39 pm

[z góry przepraszam, że może być krótko, ale muszę wrócić do formy i prawidłowej weny ;_;]

- Nie da się? Proszę Cię! Nie bądź głupi! Wszystko się da! - wykrzyknęła wesoło uśmiechając się przy tym jak najszerzej. Miała bardzo dużą nadzieję, że kiedyś to miasteczko się zmieni, ale jeśli "samolot nie wystartuje to nie poleci". Taka jedna z mądrości dziewczyny.
Gdy człowiek się uśmiecha to żyje dłużej o piętnaście minut. To znaczy, że jak mieszkańcy Sad Town nie uśmiechają się w ogóle to będę żyć krócej o kilka lat? Najprawdopodobniej. Przynajmniej tak sądziła Herta. Śmiech to zdrowie, więc ona chciała im je dać. Martwiła się o wszystkich, bez wyjątku, taka już była.
Zaśmiała się i odpowiedziała:
-  Miałam rację co do twoich pierwszych randek. Z resztą kto by cię chciał. - powiedziała to jak najbardziej wrednie i specjalnie. Czasami lubiła sobie pozwolić na takie coś.  - Moje pomysły są zawsze dobre, zaufaj mi. Jestem bardzo inteligentnym człowiekiem. - powiedziała to lekko ironicznie. Może była mądra, ale tego po sobie nie pokazywała.
Przytulenie do chłopaka bardzo poprawiło ją na duchu, prawdę mówiąc, dziękowała, że napotkała go. Potrzebowała teraz tych męskich dłoni, które oplotły ją i mocno przytuliły do siebie.
Po chwili odpowiedziała:
- O mnie? Ummm... W sumie to nie umiem opowiadać o sobie. Jak zacząć... - zastanawiała się w myślach, a żeby lepiej się jej myślało zaczęła nucić jakąś piosenkę. Nawet nie wiedziała skąd ją zna. Przy muzyce lepiej się jej myśli. - Jestem smutnym człowiekiem, lubię deszcz i pająki. Wystarczy?  - zapytała się robiąc psią minkę.
Nie lubiła odpowiadać o sobie. Może dlatego, że jej to nie wychodziło. Gdy zaczynała mówić to po prostu nagle w jej głowie pojawiało się takie pytanie "Kim ja jestem?" i w jednej chwili przestawała o sobie wiedzieć cokolwiek. Tak jakby była w tym ciele pierwszy dzień albo miała amnezję. Zawsze wychodziło jej to jakoś drętwo przez to, więc wolała tego uniknąć. Lubiła jednak, gdy ktoś pytał się o coś, a ona po prostu odpowiadała na zadane pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Pią Lut 28, 2014 8:58 pm

- Z tutejszymi ludźmi...No, nie wiem- powiedział ze zwątpieniem. Ludzkiej psychiki nie da się zmienić na siłę, a jeśli buractwo było wrodzone, niemożliwe było pozbycie się go całkowicie. Ponura osoba zawsze będzie narzekać, nieważne, jak szeroko uśmiecha się między przerwami w biadoleniu.
- Och, zapewniam cię, że jednak są ludzie, którzy by ''mnie chcieli''. I wcale nie stwierdzają tego po tym, jak im zapłacę za wychwalanie mnie. Widzisz, niektórzy mają dziwny gust najwyraźniej. Chociaż może to ty jesteś oryginalna, mówiąc takie rzeczy- stwierdził, wzruszając ramionami. Nie przejął się przytykiem. Co prawda większość ludzi przychodzących do cyrku wolała obserwować innych członków grupy, ale sam Tobias też miał...jak by to powiedzieć - ''niezłe branie''. Niekoniecznie tego chciał, bo nikt w złe dni nie ma ochoty odpędzać od siebie tłumy rozszalałej ludności obu płci.
Więc w pewnym sensie pasowało mu to, że w Sad town cyrk nie miał zbyt wielu klientów.
Inteligentni ludzie nie zawsze mają dobre pomysły. Niektórzy zamykają się w sobie i po prostu myślą, niekoniecznie wykazując inicjatywę. Nawet najmądrzejsi ludzie czasem popełniali błędy, co w niektórych przypadkach było właśnie wynikiem głupich pomysłów.
Lubił poznawać innych ludzi, ich tajemnice i sekrety. Ostatnio zaczął kolekcjonować informacje o ludziach. Nie zapisywał ich nigdzie, tylko zbierał je w głowie, dzieląc na różne kategorie. Prawdę mówiąc, właśnie dla nich umawiał się z niektórymi ludźmi. Nieco bezduszne, ale Herondale nigdy nie zrozumiał do końca schematów relacji międzyludzkich.
Taka mała rozrywka na nudne dni.
Szkoda, że w tym miasteczku mało osób chciało mu przekazywać jakiekolwiek dane na swój temat.
Mimo tego Herta nie interesowała go tylko ze względu na nowy materiał do kolekcji. Była inna, więc ciekawiła Tobiasa. A zazwyczaj nie zwracał szczególnej uwagi na nikogo.
- Jeśli opowiesz coś więcej, mogę cię przytulić jeszcze raz - powiedział. Wątpił, żeby była to jakaś zachęta, po tym, co powiedziała wcześniej dziewczyna o jego wątpliwej atrakcyjności, ale warto spróbować.
- Smutnym? Nie pomyślałbym- powiedział - Oj, nie wiem, czy wystarczy- powiedział, patrząc na jej minę. Nigdy nie był szczególnie wrażliwy na smutne oczy. W sumie podanie większej ilości faktów nie byłoby trudne. Nie musiała się przecież zastanawiać nad sensem lub powodem swej egzystencji. Wystarczyłoby parę ciekawostek. Co lubi, czego nie. Taka lista nie była trudna do stworzenia. Sam był gotów wymienić parę takich faktów, jeśli dziewczyna poprosiłaby o nie. Nic trudnego.
Pająki...cóż, chłopak nigdy nie pałał do nich szczególną sympatią. Za dużo odnóży, które mogły wraz z korpusem takiego stworzenia znaleźć się na czyjejś twarzy, spadając z sufitu. Brrr. Wyobrażając sobie uczucie małych, włochatych odnóży łaskoczących jego policzek, Tobias wzdrygnął się nieznacznie.
Wolał koty, nawet psy- chociaż te drugie były dla niego zbyt przyjacielskie. Wolał niezależne istoty, chodzące własnymi drogami.
Sam był trochę podobny do kota, chociaż trudno porównywać człowieka ze zwierzęciem tak wspaniałym jak typowy Mruczek. Przecież to oczywiste, że pierwszy z wymienionych przegrywał na starcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Sob Mar 01, 2014 8:53 pm

- Jeśli odpowiednio do tego podejdziesz i będziesz w to mocno wierzył, to wszystko jest możliwe. - uśmiechnęła się i pokazała jaka jest optymistyczna.
Myślała, że jeśli w coś bardzo się wierzy to można wszystko. Jak to się mawia "nadzieja umiera ostatnia", więc póki istnieje jeszcze płomyczek nadziei to wszystko da się zrobić.
- Cóż... Uważam, że jestem oryginalna, a gust mam dziwny, to fakt. - dziewczyna, która hoduje pająki, lubi ubierać się na czarno, a przy tym jest bardzo optymistyczna może powiedzieć, że dziwny i wyrafinowany gust zarazem. Jest ona bardzo wybredna przy tym - Pomijając wszystko i moje próby dokuczenia Ci to szczerze poszłabym z Tobą na tę pierwszą randkę. - powiedziała lekko rumieniąc się przy tym, ale próbowała to ukryć.
Jako mężczyzna Herondale ją pociągał. Był przystojny, tajemniczy, lekko nonszalancki, lecz przy tym miał po prostu coś w sobie co do niego przyciągało.
Herta przeciągła się, robiła się już lekko zmęczona, ale chciała dalej przy mężczyźnie.
Gdy usłyszała o przytulaniu od razu zaczęła wymieniać fakty o sobie:
- Cóż... Jestem dziwną, otwartą i przyjacielską osobą. Zbyt szybko przywiązuję się do ludzi. Lubię koty, o pająkach już mówiłam, ale żeby nie było, nie znoszę wszelkiego innego robactwa! Boję się reszty owadów. No i uwielbiam pić herbatkę. O! A w dzieciństwie przypaliłam sobie paznokcia, bo chciałam podpalić gałązkę i zapalił mi się paznokieć. - zrobiła smutną minę mówiąc o tym, była to w sumie przykra rzecz dla niej, że musiała przez to obciąć resztę swoich pazurków - Mały piroman ze mnie był. - zaśmiała się w tym miejscu, ponieważ był z niej taki piroman, że aż żaden.
Zazdrościła wykonywanego kunsztu Herondale, ponieważ bardzo podobały się jej zabawy ogniem, gdy była mała. Została jednak malarzem i cieszy się z tego, mało groźna praca, a popłaca. Przynajmniej teraz. Jak będzie kiedyś to nikt nie wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Wto Mar 04, 2014 6:50 pm

- O rany, może jeszcze trzeba dodać jednorożce i tęcze wychodzące z różowych chmurek? - wymruczał pod nosem Herondale. Był innego zdania na ten temat- niby dzięki wierze da się zrobić więcej, ale nie wszystko. I tym mocniejszy zawód po przegranej, im mocniej wierzyłeś, że ci się uda.
- Bycie oryginalnym to coś, co mówią o tobie inni, a nie to, co mówisz sama o sobie - stwierdził po chwili. To tak, jakby Tobias powiedział ''uważam, że jestem tajemniczy i arogancki''. To nie są cechy, które sam sobie przypisujesz w rozmowie. To rzeczy, które mówią ci inni ludzie, kiedy uważają, że sprawi to tobie przyjemność.
Ale cóż, musiał przyznać, że Herta nie należała do zwyczajnych dziewczyn. Chociażby tym stwierdzeniem utwierdziła go w przekonaniu, że z pewnością istnieją w tym miasteczku ludzie wyróżniający się nie tylko wyglądem, ale i charakterem.
- Aww- powiedział z rozczuleniem. Musiał przyznać, że po tych wszystkich niezbyt miłych tekstach stanowczo nie spodziewał się takiego wyznania.
Kiedy to ostatnio ktoś rumienił się na jego widok?
Cóż. W sumie niedawno. Ale nie wiadomo, czy można to uznać za prawdziwy rumieniec, skoro był spowodowany zbytnim zbliżeniem do ognia.
Roześmiał się cicho, widząc, jak po jego propozycji zaczęła szybko wymieniać informacje. Czyżby aż tak jej się podobał? A może po prostu potrzebowała jakiegoś faceta na krótki czas, żeby mieć na kim się wyżyć? Nigdy nie wiadomo, ale ta druga wersja była raczej ostatecznością.
Koty. On też lubił koty- były stanowczo mniej przerażające od psów, chociaż niezbyt przyjacielskie. Ale miały coś w sobie. Były tajemnicze, w pewnym sensie magiczne...i dało się je przytulać, a czasem wydawało się, że nie mają kręgosłupa. To zawsze przydatna cecha, kiedy ktoś podnosi cię i tuli paręnaście razy dziennie.
Zapalony paznokieć, to w ogóle możliwe? Uśmiechnął się do siebie. Jemu nie zdarzały się takie wypadki. A jeśli już, to były na pewno bardziej bolesne niż osmolony palec. Nadal miał blizny po oparzeniach na dłoniach i ramionach.
Chociaż zapach płonącego białka musiał być rzeczywiście nieprzyjemny.
- No dobrze, więc skoro opowiedziałaś mi więcej, zapłacę za informacje- powiedział i nachylił się do niej, by przytulić ją po raz kolejny. Tym razem w jego ruchach było więcej naturalności, jakby coś w nim zmiękło po tym tekście o pierwszej randce. Naprawdę go tym rozczuliła, chociaż nie do końca wiedział, czy pragnie teraz jakichś bliższych spotkań. Prychnął w duchu- dylematy jak dziewczyna, co to ma być? Powinien się wreszcie zdecydować, pozbyć tych wszystkich słabości, a nie za każdym razem, kiedy kogoś przytuli, toczyć wewnętrzne dyskusje o słuszności swych czynów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm
avatar

Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Sro Mar 05, 2014 2:12 pm

- No oczywiście! Jakżeby miało zabraknąć jednorożców?
Zrobiła sztucznie poważną minę, ażeby wyglądała tak jakby była przekona mocno w tym co mówi. Oczywiście wiedziała, że jednorożce nie istnieją, ale marzenia można mieć. Nikt jej nie zabroni myśleć, że jednorożce istnieją, gdyby tak chciała. Zawsze może przelać na papier to o czym teraz mówiła i już jednorożec będzie istnieć, lecz tylko na papierze.
Papier jest bardzo słaby i ulotny, nie wytrzymuje próby czasu.
Herta czuła, że za daleko posuwa się w tym co mówi i robi. To nie tak, że Herondale się jej podoba czy coś, to wcale nie tak. Znaczy... Był przystojny, fajny charakter, ale za krótko się znali. Dziewczyna raczej nie należała do tych osób, które podrywają wszystko co się rusza. No może czasami taka była.
W jednej chwili przestała na chwilę myśleć.
- Och..
Mężczyzna przytulił ją, tym razem naturalniej, nie spodziewała się tego. Sama rozluźniła się, było to naprawdę miłe. Dziwiła się, że taki facet jak on z własnej nie przymuszonej woli przytula się tak naturalnie.
Dziewczynie zrobiło się ciepło na policzkach, ale chłodny wieczorny wiatr szybko je ochłodził.
Robiło się coraz ciemniej, co oznaczało, że za niedługo Herta będzie musiała wrócić do domu. Kiedyś będzie musiała iść. Nie może być tutaj całą wieczność. Pająki w końcu ktoś musi nakarmić.
Nie chciała odchodzić szybko.
Wtuliła się mocno w mężczyznę znów wdychając jego zapach. Chciała go zapamiętać. Może już nigdy się nie spotkają, gdy pójdzie. Jednak wierzyła, że kiedyś jeszcze na siebie wpadną, nie jest to trudne w Sad Town, bo jest to małe miasteczko.
- Będę musiała już iść... - powiedziała cicho, nadal wtulając się. W końcu jednak się oderwała, delikatnie, powoli. Uśmiechnęła się jak najcieplej umiała. Spuściła wzrok na chwilę, bo wiedziała, że jeszcze ma czerwone policzki - Cóż... Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. - na do widzenia pocałowała go w policzek. Odeszła kilka kroków w tył i pomachała. - Do widzenia! - krzyknęła i powolnym krokiem wróciła do domu, gdzie czekały na nią jej zwierzątka.
[z.t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Herondale
Antropomorficzna personifikacja
avatar

Liczba postów : 27
Wiek : 82
Pochodzenie : Jakieś niewątpliwie wspaniałe miejsce, w którym wylęgają się piękni ludzie.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Wto Kwi 22, 2014 4:43 pm

No cóż, wizja jednorożców nie za bardzo mu pasowała. Wolał mniej urocze rzeczy, ale za marzenia się nie płaci.
Zapadał zmrok, a Herondale był trochę niewyspany, więc z jednej strony było mu smutno, że dziewczyna odchodzi, a z drugiej strony pasowało mu to, bo mógł przespać nawet całą noc, nie martwiąc się o nic.
Cieszył się, że spotkał Hertę i spędził miło czas. Zawsze to lepsze, niż ślęczenie samemu na placu i bawienie się ogniem.
Ostatnio trochę doskwierała mu samotność, a fakt, że nie przepadał z wzajemnością za większą częścią cyrkowej trupy sprawił, że nie miał zbyt wiele okazji do rozmów.
-Ja też mam taką nadzieję.- odpowiedział z uśmiechem.
Może spotkają się na jakimś występie i porozmawiają po raz kolejny?
Uniósł dłoń i pomachał odchodzącej dziewczynie, po czym ruszył w kierunku swojej przyczepy, w której zamierzał spędzić resztę wieczoru.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Klaun
Szmugler śmiechu
avatar

Liczba postów : 13
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Kwi 27, 2014 6:54 pm

Okolicę powoli pochłaniała ciemność, chłód się wzmógł, zmuszając do nieco cieplejszego przyodziania się. Wokół nie było żywej duszy, jeśli nie liczyć pewnej postaci.
Klaun uważał, że nie ma lepszej pory na przechadzkę. Miał zamiar wybrać się do centrum miasta, by powłóczyć się bez większego celu. Znudziło go ciągłe przesiadywanie w cyrku i oddawanie się swym obowiązkom, jakkolwiek przyjemne, łatwe i ciekawe one były. Nie znaczyło to, iż nagle stracił sympatię wobec wykonywanej pracy, jednak chyba każdy musi czasem oderwać się od rutyny. Odpocząć od ciągle dokazujących wspólników, zgiełku i atmosfery, jaka zawsze tam panowała.
Ciężko było w owym mężczyźnie rozpoznać klauna, gdy jego twarzy nie przyozdabiała zwyczajna trupio blada maska makijażu, brakowało także czerwonego nosa i innych akcentów, które razem składały się na nieodłączny atrybut. Nie oznaczało to, że nie dało się w żaden sposób odgadnąć, że to właśnie on. Ci, co mieli przyjemność (żeby nie powiedzieć: przywilej) obserwować jego przedstawienia, na pewno zwrócili uwagę na włosy Linstay'a. O tak, włosy to zdecydowanie jego cecha charakterystyczna, znak rozpoznawczy. Nietypowe, rozwichrzone i chaotyczne ułożenie, jaskrawa czerwień, która tak idealnie komponowała się z makijażem, gdy tylko był on nałożony, to z pewnością rzucało się w oczy. Te włosy zdradzały tożsamość. Można pokusić się o stwierdzenie, że usposobienie odziedziczyły po właścicielu.
Klaun stał teraz pod latarnią, patrząc w niebo nieobecnym wzrokiem, zamyślił się nad czymś. Kąciki jego ust unosiły się lekko w jakimś dziwnym, tajemniczym, być może niepokojącym zaczątku uśmieszku. Jak zwykle elegancko ubrany, jak zwykle wspierający się na swojej niepowtarzalnej, grawerowanej lasce. Kolejne nieodłączne elementy jego wizerunku.
W końcu spojrzał prosto przed siebie, mruknął coś pod nosem i ruszył powolnym krokiem utykając nieznacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilean
Ognisty oddech
avatar

Liczba postów : 74
Wiek : 116
Pochodzenie : Małe miasto na Gaudium.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Kwi 27, 2014 8:13 pm

Lilean wyszła na plac, żeby się przewietrzyć. Dziewczyny z jej namiotu urządziły sobie wieczór plotek, co wywoływało w niej co najmniej niesmak. Kogo obchodzi cudze życie miłosne? Na pewno nie ją. W końcu jest tyle innych rzeczy o których można rozmawiać (nie to, żeby Lilean miała na jakąkolwiek rozmowę ochotę). Na przykład, na przykład... Westchnęła z irytacją. To, że żaden lepszy temat nie przychodzi jej do głowy nie oznacza, że takiego nie ma. Wpatrując się w swoje buty, zaczęła iść przed siebie.
Ujrzawszy współpracownika, zaklęła pod nosem. Tego tu jeszcze brakowało! Jak on w ogóle śmiał naruszać jej idealny krąg samotności? Jeszcze gdyby to był Fatum albo ktoś podobny... Rzuciłaby kilka słów i dałby jej spokój. A z Klaunem zawsze musiała się pokłócić, nawet o najmniejszą rzecz. Cicho kalkulowała, czy zdąży przejść obok niego niezauważona. Zapomniała, że im dłużej stoi w cieniu, tym mniej ma czasu na bezpieczną ucieczkę od człowieka, za którym nie przepadała.
Wbiła spojrzenie w buty i zdecydowała: pójdzie. Nie może przecież tu stać całą wieczność. Ruszyła szybkim krokiem nie odrywając wzroku spod ziemi, wmawiając sobie, że jeśli ona nie będzie na niego patrzyła, to on też jej nie zauważy. Jak wszyscy wiemy, była to błędna teza.
Od tej chwili wszystko potoczyło się szybko. Przechodząc obok latarni potknęła się o kamień, uderzyła głową o latarnię (na szczęście lekko, jedyne, co mogło z tego wyniknąć to potężny guz na czole), zatoczyła się kilka kroków do tyłu i - co najgorsze - potrąciła ramieniem Klauna.
Kiedy udało jej się złapać równowagę, spojrzała na niego wyzywającym, gniewnym wzrokiem, sugerującym, że nawet jeśli zrobiła to ona, to i tak całą winę za to powinien ponieść on. Mógł przecież tędy nie przechodzić, wtedy nie byłoby żadnego problemu! Przeprosić też nie zamierzała. Wyprostowała się, przygotowując na ostrą uwagę, i nastawiła się na wymyślanie ciętej riposty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Klaun
Szmugler śmiechu
avatar

Liczba postów : 13
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Kwi 27, 2014 9:05 pm

Wlókł się swoim leniwym, kulawym chodem, laska postukiwała miarowo. Słyszał, że ktoś się zbliża i przez ułamek sekundy zastanawiał się, czy zatrzymać się i uraczyć go spojrzeniem, czy też ostentacyjnie zignorować. Wybrał opcję pierwszą i skierował wzrok w stronę, z której dobiegał odgłos kroków. Ledwo to zrobił, zdążył zarejestrować, z kim ma do czynienia i przywdziać najsłodszy, najurokliwszy ze swych uśmiechów, gdy dziewczyna swoim, zdawałoby się tradycyjnym zwyczajem, zademonstrowała, jak zrobić efektowne wejście.
Klaun uniósł brwi z łagodnym pobłażaniem (kto go znał, ten mógł dostrzec cyniczne politowanie) i przekrzywił delikatnie głowę.
- Kochanie, patrzyłaś pod nogi i jeszcze nie zauważyłaś kamienia? Cóż za roztargnienie, może cię coś trapi, hm? - Ton jego wypowiedzi ociekał troską. - Wiesz przecież, że ze mną możesz porozmawiać o wszystkim.
Czy był tam jakiś haczyk? Nieee, gdzie tam. Przecież nawet dziecko zdaje sobie sprawę, że klaun to empatyczna, godna zaufania i skora do pomocy osoba. A że owych cech nie szczędzi głównie dla samego siebie, niekiedy (ale przecież rzadko, no chyba nikt nie powie, że jest inaczej) ich pokłady wyczerpują się dla innych. No i muszą się wtedy zadowolić ochłapami mętnych i dwuznacznych gierek. Cóż, tak to już bywa, nie zawsze jest sprawiedliwie.
Klaun patrzył jej prosto w oczy, niewzruszony agresywną postawą, jaką Lilean wobec niego przyjęła.
- Dlaczego jesteś zła, moja droga? - spytał, nadając swojemu głosowi wydźwięk szczerego zdziwienia. - Życie jest za krótkie, by się denerwować. Powinnaś wziąć przykład ze mnie, o ile wtedy byłoby weselej i łatwiej, nie sądzisz? No ale cóż, nie każdy ma szczęście otrzymać beztroskie usposobienie.
Beztroskie lub beznamiętne. Ale to drobna różnica, prawda? Niewiele brakuje i te dwa słowa mogłyby być synonimami. A przynajmniej w mniemaniu klauna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilean
Ognisty oddech
avatar

Liczba postów : 74
Wiek : 116
Pochodzenie : Małe miasto na Gaudium.

PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   Nie Kwi 27, 2014 9:40 pm

Zamrugała ze złością. Jakiż on był irytujący! Udawał takiego miłego... Ale nie, Lilean nie da się na to nabrać! Wiele w życiu przeszła i wiedziała, że nie warto ufać byle komu.
- Och, wybacz, Twoje ego zasłoniło wszystko w okolicy, włącznie z kamieniem.- Warknęła. Może nie była to zbyt błyskotliwa riposta, ale lepsza niż "no chyba ty" albo "a daj se siana" (chociaż to drugie brzmi zabawnie).- Trapi mnie twoja obecność. Chcesz o tym porozmawiać?- Uśmiechnęła się słodko. Zadowolona z tego, że dogryzła mężczyźnie, przyjęła dumną postawę, pozbywając się agresywnej miny. Teraz można było wręcz uznać, że jest zadowolona.
Problem polegał na tym, że naprawdę miała ochotę nabrać się na urokliwość i troskę współpracownika. Bycie niemiłym dla wszystkich bywało męczące, a w tej chwili była dostatecznie wyczerpana głupotą swoich koleżanek (a raczej znajomych, nie były aż tak blisko). Nie pozwalała jej na to duma, która była dla niej i przeszkodą, i pomocą. Dzięki niej odmówiła wielu mężczyznom, którzy proponowali jej pewne... hm, rzeczy, na które nie miała ochoty.
- Mam wrażenie, że twoje życie będzie zaraz zbyt krótkie na cokolwiek, mój drogi - dwa ostatnie słowa wymówiła z wyraźną ironią w głosie. Irytował ją jego protekcjonalny ton i potencjalna beztroska. Wolałaby, żeby był dla niej niemiły - wtedy byłoby łatwiej.
- Czemu zawsze musisz mi w czymś przeszkodzić? - Powiedziała, opierając ręce na biodrach i lekko przekrzywiając głowę. Miała na sobie sukienkę z dużą ilością falbanek, więc wyglądała komicznie - jak zdenerwowana lalka. Trudno było uwierzyć, że naprawdę się gniewa, co jeszcze bardziej ją irytowało. Nikt nie brał jej na poważnie!- Nie mogę się nawet spokojnie przejść, żeby na ciebie nie wpaść!- Naprawdę uważała to za oburzające. Chciałaby czasem pobyć sama, a w cyrku było to naprawdę trudne.
Spojrzała na niego podejrzliwie. Raczej nie pozwalano im szlajać się po nocach po mieście, to sprawiało, że później się nie wysypiali i gorzej wychodzili na występach. Albo przynajmniej tak jej wmówiono, żeby nigdzie nie chodziła, a w regulaminie tak naprawdę nie było takiego punktu.
- Dokąd się w ogóle wybierasz? Zaczyna się robić późno.- Nadęła policzki. Skoro ona nie mogła wychodzić do miasta wieczorem, czemu ktoś inny miałby móc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac przed przyczepami   

Powrót do góry Go down
 
Plac przed przyczepami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Plac przed Akademikiem
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Przyczepy-
Skocz do: