MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cyrille
Czarna Owca


Liczba postów : 4

PisanieTemat: Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville   Pon Lut 03, 2014 4:13 pm

Imię i nazwisko: Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville. Tak właśnie brzmi jego pełne nazwisko, tak też jest wpisany we wszystkich ważniejszych dokumentach. Osobiście to nigdy, przenigdy nie używa pełnej formy z bardzo prostego faktu. Uważa to za zbędne, ponieważ jest za długie no i część osób może uznać je za trudne. No cóż, istnieje kilka wyjątków od reguły „nigdy, przenigdy”, częściowo odstęp ten powstaje w obecności rodzica, czy też w momentach gdy chce przedrzeźnić brata, wtedy to stara się specjalnie wymodulować głos by brzmiał tak samo jak Isqu. Co kończy się dość dobrą parodią.

Pseudonim: Raczej nikt nie zawracał sobie głowy, by przyczepić łatkę z pseudonimem do Cyrilla. Oczywiście pojawiają się próby zdrobnienia jego imienia na różne sposoby, jednak tego nie można tu podpiąć. Jedyne co tu mogło pasować to „Czarna (blond) Owca”.  W końcu tak się czuł i momentami był traktowany. Mimo wszystko nie jest to żaden oficjalny pseudonim, więc to okienko de facto mogło zostać puste.

Data urodzenia: 12.12.1994r. - 19 lat.

Pochodzenie: Od parunastu pokoleń rodzina de Montmorency-Bouteville zamieszkuje Gaudium zdobywając renomę i uznanie wśród innych. Podania z rodzinnych dzienników głoszą jednak, że pierwotnie ich linia rodowa wywodzi się z Solis. Dokładne powody opuszczenia owego kontynentu nie są znane.

Rodzina:
Chevalier Rivaille de Montmorency-Bouteville – starszy brat bliźniak, lat 19. Mimo, że to tylko 5 minut różnicy, były to najważniejsze kilka minut w ich ledwie zaczynającego się życia. Już od początku było wiadomo kto będzie ulubieńcem rodziny. Cheavalier czy też prościej Isqueesie, jak zwykł go nazywać. Był wręcz podręcznikowym przykładem idealnego członka rodziny de Montmorency-Bouteville. Kruczoczarne włosy, błękitne oczy i jasna cera.  Jak się później okazało Isqu nie wyróżniał się również pod względem cech charakteru. Był ponury i cichy jak większość rodziny.
Mimo niemalże identycznej budowy ciała, sposobu chodzenia, bracia są tak różni, że nie da się ich pomylić. Nie mowa oczywiście o kolorze włosów bliźniaków, a o sposobie życia. Chevalier stał się ulubieńcem ojca, czy też raczej jedynym godnym następcą i dziedzicem majątku. Dlatego też po długich szkoleniach coraz bardziej upodabniał się do głowy rodziny, a Cyrille był niczym istniejący element układanki, który nie był potrzebny był do stworzenia idealnego obrazu. Każdy był świadomy jego istnienia, jednak nikt widział miejsca w który mógłby go wcisnąć, dlatego pozwalali mu błąkać się to tu, to tam.
Isqueesie miał być dla niego niedoścignionym wzorcem, jednak czy blondyn próbował go doścignąć? Skądże znowu. Postawił sobie inny cel – skruszyć ten cały mur ponurości i ogólnego przygnębienia. Bliźniacy, a tak bardzo różni. Pomimo to, łączy ich na tyle mocna więź, która wytrzymała niejedną kłótnie i wytrzyma jeszcze więcej, bo za bratem wskoczyłby w ogień.
Marianne Isabelle de Montmorency-Bouteville - matka, lat 42. To właśnie po niej Cyrille odziedziczył swoje blond włosy i prawdopodobnie podejście do świata. Ta kobieta jako jedyna wyróżniała się wśród kobiecej części rodziny, wprowadzając do niej nieco uśmiechu. Oczywiście zachowuje się jak na damę przystało i nie pozwoli sobie by jej wizerunek ucierpiał poprzez gorszy dzień czy chwilę słabości. Młodszy z bliźniaków stał się jej oczkiem w głowie i trzeba przyznać, że z całej rodziny to właśnie z nią ma najlepszy kontakt. Trzeba dodać, że tylko dzięki obecności matki, Cyrille jest w stanie wytrzymać spojrzenie ojca…
Richard Alexander de Montmorency-Bouteville - ojciec, lat 48. Stanowczy mężczyzna o twardym, niezwykle ponurym spojrzeniu. Dobrze zbudowany, wysoki co wielokrotnie pomagało mu choćby w ubijaniu interesów. Bije od niego autorytet, który często onieśmiela innych. Osoba, która stała się autorytetem Isqu, jest również swoistą barierą dla Cyrille. Młodszy syn, czuje się naprawdę niepewnie w obecności ojca. Oczywiście utrzymuje z nim jakiś kontakt, jednak naprawdę stara się unikać konfrontacji z rodzicem na wszystkie możliwe sposoby. Trzeba nadmienić, że usłyszeć słowa pochwały z jego ust są rzeczą niezmiernie rzadką, a dla blondyna wręcz niemożliwą. Mimo to, Cyrille wierzy, że kiedyś uda mu się przełamać ten mur i zbliżyć się do ojca, tym samym starając się go zmienić…
Ranga: Czarna owca
Grupa: Promyczek nadziei.

Charakter: Patrząc na specyfikę miasta Sad Town i jego mieszkańców, to Cyrille definitywnie tam nie pasuje. Jest radosny i pełny energii, uśmiech z twarzy nie schodzi mu prawie nigdy. Ponoć uśmiecha się nawet czasami przez sen. Jest niczym odbicie lustrzane swojego brata w prawie wszystkim. Największym jego minusem jako rozmówcy jest na pewno to, że brakuje mu mocnej podzielności uwagi.. czy też może bardziej pasuje do niego fakt, że owej podzielności w ogóle nie posiada. Jego uwaga skupia się praktycznie na wszystkim dookoła i dość szybko może stracić zainteresowanie na rzecz czegoś innego. Dlatego chcąc go utrzymać przy sobie podczas rozmowy, trzeba mieć silną wolę, no i nerwy. Chłopak posiada w sobie niemal nieograniczone pokłady energii i radości. Momentami, aż nią promieniuje przytłaczając zwykłych szarych mieszkańców Sad Town, dodatkowo stwierdzenie, że Cyrille jest wszędzie nie jest zwykłą przenośnią…
Pojawienie się cyrkowców, tylko pobudziło młodszego bliźniaka do działania. Już sama myśl o nich napełnia Cyrilla radością, którą chcąc, nie chcąc dzieli się z innymi. Wpatruje się w nich z fascynacją i swego rodzaju zauroczeniem. Niemożliwym jest, by chłopak nosił jakąkolwiek maskę, okazuje on swoje emocje. Przez co momentami można czytać z niego jak z otwartej księgi. Dodatkowo można uznać, że chłopak jest dość dziecinny jak na swój wiek, czy też raczej w większość czasu taki jest. Kiedy trzeba potrafi zachować powagę, a nawet skupić się na danej rzeczy, czynności czy osobie.
Jeśli chodzi o innych mieszkańców, to stara się wywołać uśmiech na ich twarzy i chce ich uratować przed popadnięcie w depresję. Wszyscy są równi, chociaż życie pokazuje, że są „równi i równiejsi”, ale on zniesie te podziały! Tylko jeszcze nie wie kiedy…
Zdarza mu się gadać do siebie, czy też raczej do rzeczy wokół niego, najczęściej komentuje zaistniałe sytuacje czy też po prostu stara się usłyszeć w ten sposób własne myśli. Czasami nie wychodzi mu to na dobre. Ogólnie chłopak jest szczery jak nikt, jednak momentami zdarza mu się powiedzieć nie całą prawdę! Nie chce oczywiście nikogo okłamać, po prostu lekkie nagięcie prawdy nikomu nie zaszkodziło prawda?  Jeśli jednak coś komuś obieca, to będzie robił wszystko, by spełnić dane słowo. Jest przy tym uparty jak… jak coś bardzo, ale to bardzo upartego. Jest to jego wada czy zaleta? Wszystko zależy od punktu obserwacji prawda? W końcu obiecał bratu, że ten za jego sprawą zacznie się uśmiechać.

Wygląd: Samą budową ciała Cyrille nie odstaje od „norm” panujących w rodzinie. Posiada dość jasną cerę i błękitne oczy, w których często tańczą wesołe ogniki. Mierzy około 187 centymetrów wzrostu, będąc przy tym szczupłym. Jednak na brak mięśni nie narzeka. Chociaż nie wygląda, potrafi uderzyć by zabolało! To co odróżnia go od wszystkich mężczyzn z tego domu to posiadanie blond włosów i uśmiechu, który nie schodzi mu prawie nigdy z twarzy. Jest też dużo bardziej hałaśliwy, niż wszyscy członkowie rodziny razem wzięci. Tak jak brat posiada nieco bardziej delikatne rysy twarzy, co jest zasługą genów odziedziczonych po matce. Dłuższe blond włosy częściowo opadają mu na oczy, chociaż grzywkę zaczesuje podobnie do Isqu na lewą stronę. By utrzymać fryzurę w jakimś tam porządku, wciska kilka spinek. Chociaż i tak w większości przypadków wygląda to jak twórczy nieład. W końcu tylko geniusz może zapanować nad chaosem, prawda?  Jako też jedyna osoba, posiada pozytywną aurę, przez co staje się swoistym odludkiem nie tylko w rodzinie, ale i niemalże całym Sad Town. Chociaż oczywiście nie jest unikatem, bo w mieście pojawiło się kilka pozytywnych osób, szczególnie po przyjeździe cyrku.
Jeśli chodzi o sposób ubierania, to wybiera w sumie wszystko. Nie unika żadnych kolorów. Chociaż bardziej preferuje żywsze kolory, żeby to dobrze kontrastować z całym Sad Town. Jeśli chodzi o jakiekolwiek ozdoby, to poza srebrnym łańcuszkiem na szyi nie posiada niczego i raczej nie przepada za noszeniem jakichkolwiek błyskotek. Więc raczej nie ubolewa nad faktem iż nie wpadnie w jego ręce rodzinny sygnet.

Historia: Rodzina de Montmorency-Bouteville jedna z największych, a zarazem najstarszych rodzin, która posiadała solidną renomę, by móc z dumą nazwać się jednym z czołowych rodów. Samo wymówienie nazwiska łączyło się z przypływem dumy, a u rozmówcy wywoływało szacunek i aprobatę. Nie mogą narzekać i też nic nie zapowiada tego, by zaczęli narzekać na brak dobrobytu. Cała rodzina doskonale wpisywała się w wymagania mieszkańców Sad Town. Ciągła monotonia i poczucie przygnębienia, chociaż nikt na to nigdy nie narzekał. Wszystko zaczęło się zmieniać kiedy to  najstarszy syn Richard, zakochał się w kobiecie. Która na wiele sposobów odchodziła od norm kobiet z ich rodu. Mianowicie Marianne nie dość, że nie była ponura jak inne, to jeszcze jej wygląd przeczył przyjętym dotychczas standardom. Nikt nie mógł zrozumieć jego wyboru, sam mężczyzna miał jednak tak duży autorytet, że zezwolono na ślub, ignorując ten fakt. Postawiono jednak mały warunek, rodzina ma dalej dobrze prosperować.
Kiedy wszyscy myśleli, że nie będą mieć dalszych niespodzianek, na świat przyszły bliźnięta. Starszy będący idealnym wzorcem przyszłego dziedzica majątku, który nawet roztaczał wokół siebie tą znaną wszystkim specyficzną aurę. Był oazą spokoju, co w przypadku dzieci było cechą niezwykle rzadką co tylko przekonywało o wyjątkowości dziedzica.  Młodszy natomiast, był idealnym odbiciem lustrzanym brata. Posiadał wszystkie cechy, których rodzina chciałaby się najlepiej wyrzec. Zapomnieć. Odstający od nich wygląd, szeroki uśmiech na twarzy i wrzask, którego pozazdrościłby niejeden śpiewak operowy. Szybko, jak nie od razu stało się jasne, kto odziedziczy majątek. Dlatego też niemalże cała uwaga rodziny, skupiona była na starszym synu. Na szczęście mały Cyrille otrzymał tą uwagę od matki i rodziny z jej strony. Dlatego też, od Isqeesa jako prawowitego dziedzica rodu wymagano najwięcej, a młodszy z bliźniaków mógł zaznać tak zwanej wolności. Oczywiście matka zadbała by Cyrille był obyty w wszystkich aspektach życia rodu, w końcu wizerunek rodu (mimo iż nadszarpany jego osobą) był zachowany. Chociaż to nie powstrzymało zapędów Cyrilla do rozśmieszania brata, co kończyło się częstymi kłótniami, a uśmiechu na twarzy Isqu dalej nie było widać.
W odróżnieniu od brata, młodszy Cyrill nie musiał maskować swoich uczuć i emocji, nie wymagano od niego by się ich wyzbył. Swoją drogą zapewne wszelakie próby i tak skończyłyby się porażką. Dlatego też nie zawracano sobie tym głowy. Mimo, że jego zachowanie nigdy nie było mile widziane wśród domowników, to matka nie widziała w tym nic złego, dając ciche przyzwolenie blondynowi. Poniekąd chłopak starał się wpłynąć na resztę rodziny z mizernym skutkiem. Najgorzej wyszedł na próbie oddziaływania na ojcu, od tamtego momentu Cyrille po prostu mięknie pod wzrokiem rodzica, spuszcza wzrok i najchętniej zapadłby się pod ziemie. Kilka razy nawet rozmyślał o opuszczeniu rodzinnego domu, jednak zawsze uświadamiał sobie, że będzie to oznaką słabości…
Cyrille nie ustępował w swoich działaniach prowadzących do wywołania uśmiechu na ustach brata, a wielkim przełomem (przynajmniej w jego mniemaniu) był kot ,którego brat przyniósł do domu. Mimo, że to nie była zasługa blondyna, czuł to jako osobiste zwycięstwo. Następnie pojawił się problem z przemyceniem zwierzaka do środka. Na szczęście z pomocą przyszła im matka, która z uśmiechem powitała nowego mieszkańca, stawiając prosty warunek. To Isqu miał zająć się kotem. Co Cyrille przyjął z jeszcze większą radością niż brat. W końcu zyskał sojusznika, który pomoże mu zmienić brata.
Kolejnym wielkim zaskoczeniem było pojawienie się cyrku. Obiekt ten, jak i wszystko co z nim związane stało się obiektem fascynacji Cyrilla, a za razem poczuł, że nie jest sam. W końcu pojawili się ludzie, pokroju blondyna.
Czyżby Sad Town miało się zmienić? I to w sposób, którego nikt się nie spodziewał?
Słabe strony/choroby:
- Największą słabością chłopaka są na pewno zwierzęta i to wszelakie. Oczywiście są też takie, których się boi… Jednak fascynacja pojawia się najpierw. Przykładowo pająki… może takiego wziąć na ręce niemalże śliniąc się na jego widok, bo w końcu to słodkie stworzenie, jest takie kudłate, wesołe i… jest PAJĄKIEM! Właśnie w tym momencie twarz Cyrilla przyjmuje kolor kredy i zostaje momentalnie sparaliżowany przez strach. Dopiero po tym wszystkim pojawia się krzyk i próba uwolnienia od krwiożerczej bestii.
- Cyrille cierpi na klaustrofobie chociaż to wszystko zależy od okoliczności, niekiedy zacznie panikować, a innym razem po prostu odetnie się od świata na kilka godzin…

Pozostałe:
- Swoje inne podejście do świata, często opłacił licznymi bójkami z lokalnymi koneserami przygnębienia i rozpaczy, chociaż teraz skutecznie schodzą sobie z drogi (jedna lub druga strona).
- Mimo wszystko, jest jedna czynność w której dogania brata, a może go nawet prześciga – gotowanie.
- Są podstawy by twierdzić, że ma ADHD.
- Kocha wszystkie zwierzęta! – dopóki nie uświadomi sobie, czym naprawdę są niektóre z nich.
- Mimo dominacji prawej ręki, jest w stanie równie dobrze korzystać z lewej.
- Jest w stanie pożerać słodycze kilogramami~
Anarchia! Won z regulaminem i nie przeczytam go! Ha! Dobra, zapomniałem tego zmienić... ha! Dajcie mi A! Dajcie mi B! No i C... ABC


Ostatnio zmieniony przez Cyrille dnia Pon Lut 03, 2014 7:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ambrosij
Właściciel


Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville   Pon Lut 03, 2014 7:48 pm

Cyrille napisał:
Anarchia! Won z regulaminem i nie przeczytam go! Ha!
A ja ci nie zaakceptuję karty! Ha!

Tak czy inaczej - karta ładna i przejrzysta, a rzucających się w oczy strasznych błędów nie zauważyłem. Myślę jednak w tym przypadku nad lustrzanym odbiciem... No, zaakceptuję, kiedy tylko powiadomisz mnie o dokładnym przeczytaniu regulaminu. Literka po literce, słowo po słowie, zdanie po zdaniu, spacja po spacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circus.forumpl.net
Cyrille
Czarna Owca


Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville   Pon Lut 03, 2014 8:46 pm

Buunt, nie będę czytał. bo mi każesz.... BAAAKA! ale przeczytałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ambrosij
Właściciel


Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville   Wto Lut 04, 2014 10:45 pm

Akceptuję i witam na pokładzie, maskoteczko~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circus.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville   Today at 1:44 am

Powrót do góry Go down
 
Cyrille Matthias de Montmorency-Bouteville
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Karty postaci-
Skocz do: