MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Convalie von Carter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Convalie
Uśmiechnięta wewnętrznie


Liczba postów : 14
Pochodzenie : Solis

PisanieTemat: Convalie von Carter   Pią Sty 31, 2014 2:56 pm

Imię i nazwisko: Rodzice nie mieli litości. Jej godność jest nie tylko piekielnie długa, ale i zdecydowanie zbyt skomplikowana. Pierwsze imię to Convalie. Na drugie dostała Elizabeth, a na trzecie  Antoinette. Cała godność brzmi Convalie Elizabeth Antoinette von Cartier.
Pseudonim: Dziewczyna nigdy nie dostała żadnego przydomka. Rodzina czasami zdrabniała jej pierwsze imię, mówiąc do niej Valie, bądź Leil.
Data urodzenia: 17 sierpnia, niedziela. Dziewczyna ma aktualnie 19 lat, urodziła się w roku 1995.
Pochodzenie: Solis.
Rodzina: Na szczęście (lub nie, zależy jak patrzeć) Convalie jeszcze nikt nie umarł. Posiada więc:

  • Matkę, Pandorę von Cartier, z domu Blanchett. Kobietę mającą aktualnie 43 lata, choć nie widać tego po niej w żaden sposób, fizyczny, czy psychiczny. Choć zachowała urodę dziewczyny w wieku swojej córki, jej charakter jest równie nieokiełznany jak wtedy. Z córką się bardzo nie lubią, bowiem młodsza z kobiet bardzo chętnie wpędza matkę w kompleksy. A, no i zapomniałam wspomnieć: matka jest przewrażliwiona na punkcie swoich dzieci. Dlatego Leil przypadkiem bardzo często spóźnia się do domu. O ile w ogóle wraca.


    • Ojca, Dourdona von Cartiera. Mężczyzna ma prawie 50 lat, a wszystkie lata swojej żony bierze chyba na siebie, ponieważ wygląda na co najmniej 60, jeżeli nie 70. Ostre rysy pana domu Carierów są mylące, bowiem jest on najweselszym członkiem rodziny. Valie nawet go znosi, bowiem jeszcze nie doprowadziła go do szału.



    • Siostrę, Emily Crocuis Lailę von Cartier. Stworzenie ma 16 lat i nie ma najmniejszych szans, by nazwać ją kobietą. Jest to małe, irytujące i pełne werwy zwierzątko domowe. Podobno jest siostrą Convalie, wątpią w to jednak zarówno rodzice, jak i ona sama. Jako jedyna, dziewczyna nie ma czarnych włosów. Piekielny odmieniec, a fe.




Ranga: Uśmiechnięta wewnętrznie.
Grupa: Tutejsi.

Charakter: Convalie jest wzorem. Wzorem mieszkańca Sad Town, bo generalnie to się na niej wzorować nie radzimy. Dziewczyna co prawda nie ma żadnej stwierdzonej choroby psychicznej, ale to zapewne dlatego, że nigdy nie była u psychologa. Najlepiej zacząć od czegoś istotnego, to jest od wad. Nie, my nie będziemy się chwalić, my jesteśmy bardzo skromną osobą. Najbardziej widoczna jest pewnie jej apatyczność. Leil jest tak piekielnie znudzona całym swoim życiem, że – jak większość mieszkańców – chętnie by je zakończyła. Niestety, zasady moralne nie pozwalają jej się rzucić z budynku, bo to nieładnie by wyglądało, jeżeli by się utopiła to by się nadęła od wody, a powiesić się… Nie, jeszcze by sobie szyję obtarła. Kiedyś myślała o tabletkach, ale na głośne wyrażenie swoich myśli rodzice zareagowali tak spokojnie, że nawet tego jej się odechciało. Właściwie trudno ją czymkolwiek zainteresować na dłużej niż… Pięć minut? Mniej więcej, bo zdarzają się rzeczy, jakim poświęca trochę więcej uwagi. Taką rzeczą jest na przykład dobra książka. Albo kot. O, kot to bardzo dobry przykład. Chociaż często kiedy próbuje takowego pogłaskać, ten atakuje jej dłonie tylnymi łapkami i ucieka. Kiedyś w słowniku wyrażeń jej siostry bardzo popularny był zwrot: Leil tnie się kotem. Ale nie tylko te małe zbiry jej nie lubią, Convalie ogólnie nie dogaduje się ze zwierzętami. Poza ptakami, które jakoś nie chcą się od niej odczepić. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie ilość chleba jaką podkrada z kuchni, żeby wyżywić swoich kumpli.
Drugą widoczną wadą jest brak orientacji w terenie. Kiedy to inni ludzie świetnie radzą sobie, bo mech na kamieniu rośnie, jej potrzebna jest bardzo dokładnie opisana i zobrazowana droga. Albo znaczki na ścieżce. Wtedy i tak pewnie by się zgubiła, ale dużo później niż bez takich pomocy. Chociaż wygląda na dziewczynę mniej więcej ogarniętą, nie bardzo ogarnia cokolwiek. Łacznie ze swoim życiem towarzyskim. No proszę, Valie przyjaźni się z ptakami. A ludzie? A na co jej ludzie, skoro ma siebie! Dziewiętnastolatka starając się stworzyć świat bardziej dla siebie przystępny żyje głównie w swojej głowie, a gdy ktoś coś do niej mówi odpowiada – zazwyczaj – nieskładnie i całkowicie nie na temat. Ach, to jest Convalie. Może teraz jakaś zaleta, tak dla odmiany. Wena twórcza nie opuszcza jej ani na minutę, przez co większość książek ma jakieś dopiski, bądź rysunki, które czasami są tak rozbudowane, że nie pozwalają odczytać tekstu na kartce. Ściany w pokoju dziewczyny również nie są już białe, jakie były kiedy pozwolono małej wtedy pannie von Carter mieszkać we własnej samotni. Ale to nawet lepiej. Najwięcej ma rysunków i opisów ptaków. A, no i idzie jej to wybornie. Talent i wena, najwyraźniej kosztowały ją poczucie humoru. A, nie, źle. Poczucie humoru ma. Ale zdolność do śmiechu to już inna sprawa, Chyba, że jest to suchy, ironiczny chichot. Na pokaz.  Ale to i tak nic, ponieważ ulubionym zajęciem Leil są próby doprowadzenia matki do szału. Bo przecież pani Pandora nie może zaznać spokoju w swoim życiu ani na chwilę, o nie. Nie kiedy pod dachem ma wcielonego szatana. Toteż córka kobiety podkłada różne, nieprzyjemnie niespodzianki pod pokojem matki, w kuchni, łazience… Jakimś cudem zawsze trafia na nie właśnie Pandora. A ojciec jak dotąd nie może uwierzyć, że jego nieziemsko spokojna córeczka mogłaby zrobić cokolwiek złego. I za to go Convalie kocha.
Jak większość mieszkańców Sad Town, stroni od cyrkowców. Wydają jej się niesamowicie odrealnieni. Ale w przeciwieństwie do kotów, oni nie stronią od niej. W towarzystwie swojej ptasiej menażerii często kryje się przed komediantami na drzewach, czy dachach domów. Jak ona wchodzi na wszystkie wysokie obiekty? Nie mam pojęcia, doprawdy. To po prostu jej kolejna, szatańska umiejętność. Chociaż czasami zdarza jej się zanik instynktu samozachowawczego i wdaje się w pogawędki z mieszkańcami cyrku.
Wygląd:W przeciwieństwie do charakteru, starsza z sióstr von Carter jest dosyć interesująca w kwestii wyglądu. Nie dość, że dysponuje atutami często ważnymi dla płci przeciwnej, takimi jak wydatny biust, wcięcie w talii, czy długie nogi, ma również proporcjonalną twarz, miękkie rysy i gładką skórę. Cera, właśnie. Leil to dosyć blada persona, Jakby jej skóra nie potrafiła się opalać. Ale pomyślmy, jak wyglądałaby opalona mieszkanka Sad Town? Co najmniej śmiesznie. Po rodzicach jej włosy mają barwę kruczego skrzydła. Kiedyś swoją fryzurę porównywałaby to kopalni węgla, teraz jednak bardziej docenia blask swojej czupryny. Faktycznie, czasami barwa jaką przybiera w świetle o mocnym natężeniu przypomina ciemną zieleń. Niczym odblask na ptasim skrzydle. Ważną i charakterystyczną cechą twarzy są oczy. Nie za duże, choć nie należące też to tych najmniejszych. Powieki ma tylko odrobinę przymrużone, a doły pod oczami bledną pod kolorem tęczówek! Róż, panie i panowie, o to ich kolor. Nie jednak mocny, gryzący odcień, a liliowa barwa, może trochę intensywniejsza. W dodatku okolone wachlarzem dosyć długich, równie czarnych co włosy rzęs prezentują się wręcz doskonale. Do perfekcji dziewczyna dopracowała sposób w jaki patrzy zarówna na mieszkańców cyrku jak i miasta. Żywa pogarda igrająca w oczach dziewiętnastolatki często jest powodem za jaki kara ją matka, a obcy ludzie patrzą na nią z wyrzutem. Ale co zrobić, jeśli wszyscy z którymi dzieli rasę są co najmniej równie głupi jak płyty chodnikowe? Może dlatego nie da się jej zobaczyć wśród przyjaciół…?
Leil poza pięknymi, choć znudzonymi oczami ma na twarzy równie ładne usta i nos, choć ten drugi uznaje za odrobinę za równy, choć z całą pewnością nie orli. Usta natomiast ma przeciętnej wielkości, o miłym, jasnym, pastelowym odcieniu różu. Dziewczyna nigdy jeszcze nie użyła makijażu. Nie przekłuła też uszu. Ani żadnej innej części ciała. Uważa, że robienie sobie otworów w ciele z własnej woli jest niesmaczne.
Jej garderoba zawiera raczej tylko ciemne stroje, oraz kilka dodatków o kolorze zbliżonym do jej oczu. Niestety, nie przepada za krzykliwymi odcieniami, a co za tym idzie za strojami trupy cyrkowej. Chód ma równy, energiczny, ale zdecydowanie nie luźny. Zawsze chodzi wyprostowana.
Historia:Urodzona jako starsza z sióstr, dziewczyna miała życie całkiem w porządku. Przynajmniej do chwili w której nie uruchomiła się gdzieś w jej wnętrzu jakaś ogromna chęć do zniszczenia swojej matce życia. Tak, ale to stało się dopiero jakieś dwie godziny po narodzinach, więc rodzice mieli przynajmniej krótką chwilę na szczęście i miłość. Pierwszym wybrykiem jaki spłatała małą panna von Carter było zaciśnięcie swojej małej piąstki wokół małego palca matki oraz szarpnięcie nim z taką siłą, że wyłamała go rodzicielce ze stawu. I wtedy jeszcze śmiała się jak nawiedzona, czym doprowadziła rodzicielkę do pierwszego napadu strachu do własnego dziecka. No, ale wtedy można było zrzucić to na wiek. Co jednak, kiedy już świadoma i sprawna, bo dziesięcioletnia dziewczynka nie przestaje interesować się płataniem figli własnej matce? Oraz siostrze, która czasami jest jeszcze bardziej nieznośna od Leil? Cóż, ulubioną rozrywką czarnowłosej dziewczynki było chowanie się w przeróżnych miejscach i wyskakiwanie na przewrażliwioną matkę z krzykiem. Och, dobre czasy, kiedy to mogła pozwolić sobie na coś takiego bez zarzutów o choroby psychiczne. A w wieku dziewięciu lat wydarzył się pewien ważny incydent, a mianowicie prawie utopiła siostrę. Jak? Normalnie, wepchnęła sześciolatkę do jeziora, a potem zarzekała się, że chciała jej tylko pokazać rybki.
I tak sobie dorastała, wadząc tylko trzem czwartym społeczeństwa, ale nie zabijając nikogo. Koty bały jej się, chociaż nigdy nikogo nie skrzywdziła, a ptaki zlatywały się do niej, chociaż w parku zawsze rozpędzała je biegnąc.
Kiedy miała czternaście lat, zakochała się. Nie było to głupie, młodzieńcze zauroczenie, a miłość. Kochała chłopaka z sąsiedztwa o imieniu Dominick. Ten jednak uparcie nie chciał zwrócić na nią uwagi. Zaczęła więc za nim chodzić. Nabawiła się wtedy opinii ninjy, ponieważ zauważył ją niemal rok później, kiedy to przypadkiem spadła z drzewa tuż przed jego nogami. Uznał to wtedy za bardzo urocze i pozwolił jej na wspólne spędzenie popołudnia. Jednakowoż, po odkryciu, że chłopak ma jeszcze mniej mózgu niż jej niedorozwinięta siostra ulotniła się równie szybko, co jej uczucia. A potem już nic się nie działo, coraz częściej tylko straszyła matkę, ale rzadziej dopuszczała się zamachów na siostrę, ku wielkiej radości pana domu.
Przyjazd cyrku wcale jej się nie spodobał. Spokojne do tej pory miasteczko zawrzało, bo czemu burmistrz zgodził się, żeby wpuścić tych popaprańców do miasta? Jak tacy mogli w ogóle swobodnie po ulicy chodzić? Z niewiadomych przyczyn natychmiast znalazła się przy namiotach, chcąc obejrzeć wszystkich szybciej od reszty swoich sąsiadów.

Słabe strony/choroby: Prawdopodobnie najsłabsza strona dziewczyny to brak instynktu samozachowawczego. Ma również alergię na morele, po których ma okropną gorączkę, zawroty głowy i kaszel.
Pozostałe:

  • Poza talentem do pisania i rysowania nie posiada żadnych szczególnych umiejętności.


    • Wespnie się na wszystko. Poważnie, chyba, że będzie to zbyt małe, by udźwignąć jej ciężar.



abc.


Ostatnio zmieniony przez Convalie dnia Pią Sty 31, 2014 3:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ambrosij
Właściciel


Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Convalie von Carter   Pią Sty 31, 2014 3:35 pm

Convalie napisał:

Nie przeczytałam regulaminu.
Bardzo podoba mi się ten dopisek.
Tutaj muszę przyznać ci rację, nie przeczytałaś go. A przynajmniej niedokładnie. Zjedź kilka linijek niżej i znajdź ukryty tekst~

Co do karty - naprawdę mi się spodobała. Zresztą tak jak sama postać, choć dość specyficzna, to jednak ma w sobie coś intrygującego. Mimo wszystko na czas obecny nie mogę zaakceptować karty, ponieważ nie zgadza się z regulaminem. Kiedy już zauważysz błąd, zgłoś się, a ja z chęcią zaproszę cię do naszego grona~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circus.forumpl.net
Convalie
Uśmiechnięta wewnętrznie


Liczba postów : 14
Pochodzenie : Solis

PisanieTemat: Re: Convalie von Carter   Pią Sty 31, 2014 3:38 pm

Jestem nieuważnym jełopem, przyznaję się.~ Ale poprawione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ambrosij
Właściciel


Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Convalie von Carter   Pią Sty 31, 2014 3:41 pm

No, teraz z czystym sumieniem mogę powitać twoją uroczą osóbkę w naszych skromnych progach! Akceptuję.
Temat zamykam, a jeśli chciałabyś zmienić coś w swojej karcie - pisz do mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circus.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Convalie von Carter   

Powrót do góry Go down
 
Convalie von Carter
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sharon Carter
» Rory Carter i Jack Caulfield
» Tereny wokół budynku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Karty postaci-
Skocz do: