MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Leaden Dawn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Leaden
Iskra
avatar

Liczba postów : 2
Wiek : 23
Pochodzenie : Solis

PisanieTemat: Leaden Dawn   Pią Sty 31, 2014 12:42 pm

Imię i nazwisko: Po cóż rozwodzić się nad pochodzeniem swego imienia bądź nazwiska, skoro i tak nie mamy na to wpływu. Musimy zdać się tylko na naszych twórców, stworzycieli czy rodziców i zaufać, że całkowicie nazwa do nas pasuje. Leaden Dawn.
Pseudonim: Nie ma. Może ktoś wymyśli?
Data urodzenia: Wiek? Wystarczająco dużo, by być dorosłą i na tyle mało żeby móc jeszcze porobić sporo nieodpowiedzialnych i zupełnie nieprzemyślanych rzeczy! Jakoś tak z 19,20? Urodzona 7 kwietnia.
Orientacja: Sapioseksualizm, zdecydowanie! Cóż to takiego? Posiadana wiedza lub inteligencja u drugiego człowieka są motywem przewodnim w poszukiwaniu partnera. Odczuwa pociąg i pobudzenie seksualne przede wszystkim do osobników z ponad przeciętną inteligencją.
Pochodzenie: Solis, choć niewiele o nim pamięta.
Rodzina:
Victoria Janine Dawn -Znienawidzona matka Leaden. Nie zawsze tak było, ale od kiedy sięga pamięcią kiełkowały już w małej złe uczucia w stosunku do jej osoby. Zawsze musiała być taka jak wszyscy. Przypasowywać się do otoczenia, kłamstwem zaskarbiać sobie przychylność innych- a cała ta szopka tylko po to by być 'znaną i kochaną'. Lecz czy ci wszyscy wścibscy i ponurzy ludzie potrafili kochać? Victoria tak bardzo zajęta była bywaniem na salonach, że wcale nie zajmowała się swoim dzieckiem oraz jego ojcem. Gale zawsze próbował ratować związek i przystosować się do nowych zwyczajów żony. Niestety jego wysiłki poszły na marne, w momencie gdy rozdzieliła ich sama śmierć.

Gale Christopher Dawn- Od kiedy tylko pamięta miała w nim pełne, stuprocentowe poparcie we wszystkim co robiła. No, może prawie we wszystkim- ale w większości! Poświęcał jej uwagi i obdarowywał miłością za dwoje. Była córeczką tatusia i nie bała się do tego przyznawać, wręcz się z tym obnosiła! Rozpierała ją duma, że jest bardziej podobna w aspektach charakteru do Gale'a, ponieważ to on zaszczepił w niej pierwsze namiastki optymizmu i innego poglądu na pewne sprawy. Naprawdę wtedy się cieszyła życiem i była szczęśliwa. Dzieciństwo mogłoby trwać wiecznie...wtedy nie straciłaby ojca. W drodze do Desperatio niestety miał wypadek, w którym odszedł.
Na pogrzebie Victoria nawet się nie pojawiła, czym wzbudziła jeszcze większą nienawiść córki.
Ranga: Iskra
Grupa: Promyczek Nadziei

Charakter:Nie igraj z nią. Tak namiesza Ci w głowie, że już sam nie będziesz wiedział co jest prawdą, a co kłamstwem. Jaka jest Leaden? Ktoś ją kiedyś porównał do faz księżyca, mającą swoje przypływy i odpływy. Zmienna niczym pogoda w górach! Potrafi rano być rozleniwionym melancholikiem, w południe pełną radości dziewczyną, a wieczorem obrażoną na cały świat złośnicą. Niewątpliwie ma świetne poczucie humoru i jest optymistką trzeźwo patrzącą na rzeczywistość. Co jest ciekawe, kiedy kłamie, nawiązuje kontakt wzrokowy; podczas gdy większość osób właśnie wtedy go unika. W normalnej rozmowie zwykle nie patrzy rozmówcy w oczy, tylko zajmuje się tysiącem innych, mało ważnych rzeczy. Niewątpliwie, ma podzielną uwagę, i to aż za bardzo. Nie robi sobie wrogów bez powodu, ale i przyjaciół ma niewielu – wszystkie jej przyjaźnie zostają zawiązane w sposób gwałtowny i burzliwy, raczej jako skutek uboczny niezaplanowanych relacji. Podczas gdy większość osób śni w nocy, ona śni za dnia, wplatając swoje sny w prawdziwe życie, zmuszając innych by żyli w jej snach i według zasad jej marzeń. Jej całe życie to jedna wielka gra. Jest jeszcze jedna, jakże ważna rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę - Czarnowłosa jest dziewczyną niezwykle dumną. Chełpliwą z tego kim jest i jaka jest, wyniosłą ze swojego pochodzenia, pyszną ze swoich czynów i zarozumiałą ze wszystkiego, co robi. Zawsze będzie miała tajemnice, których nikomu nie zechce wyjawić, mimo że będzie się wydawać, iż znasz ją jak nikt inny. Czasem będzie zbyt pyszałkowata, pewna siebie, kapryśna, niezdecydowana bądź irytująca. W większości spraw jest optymistką, przekonaną o powodzeniu każdej swojej 'misji', zachcianki itp. Wszystko jest dla niej przystępne i wykonalne- w końcu ma się ten talent! Plus oczywiście, nie wierzy w takie bzdety jak przeznaczenie, przyszłość zapisaną w gwiazdach i takie tam. Może po prostu nie chce w to wierzyć.

Często postrzega ludzi jako istoty zupełnie nie warte uwagi. Oni są dla niej, nie ona dla nich! To błędne myślenie, może ją w końcu zgubić, ale na razie przynosi dobre rezultaty. Uważa się za elitarną jednostkę.

Zwykle bardzo wyraźny jest jej naturalny charakter, instynktowny, który można opisać bardzo prosto:
beztroska, buntownicza, ciekawska, delikatna, dumna, gadatliwa, godna zaufania, idealistka, impulsywna, kapryśna, leniwa, mająca temperament, niecierpliwa, niezależna, odpowiedzialna, przebiegła, czasami roztargniona, szczera do bólu, ufna, uparta, wierna, wytrwała, złośliwa. I jeszcze raz uparta. A poza tym, została wychowana przez ojca-idealistę, po którym odziedziczyła większość cech. Nie uznaje żadnych zasad, poza swoimi własnymi, z większości osób, które próbują ją do czegoś zmusić, zwyczajnie sobie drwi. Jest ufna, ale nie naiwna. I po trzecie, uparta.

I do tego dochodzi jeszcze tylko jedna sprawa: boi się śmierci. Strach przed nią jest wręcz obsesyjny. Nie tylko w przypadku jej śmierci, która niewątpliwie nad nią zawiśnie, prędzej czy później, gdyż ona sama ma wyjątkowy dar do pakowania się w tarapaty. Boi się przede wszystkim śmierci innych, nawet nieznajomych. Albo raczej Śmierci jako takiej. Staje się krucha w jej obliczu, coś ją rozrywa wewnętrznie, szczególnie kiedy nie może nic zaradzić na to kiedy nikt nie może nic zrobić, a śmierć zbiera swoje żniwo. Strach ją wtedy paraliżuje, odbiera nie tylko zdolność zrobienia czegokolwiek, ale także myślenia o czymkolwiek. Być może mają na to wpływ pewne wydarzenia z przeszłości, bo nie zawsze tak było.

Kiedy już się powiedziało to wszystko, trzeba zaznaczyć zasadniczy element. Większość opisywanego charakteru jest tym dla niej naturalnym, co nie oznacza, że codziennym. Dziewczyna, mimo stosunkowo młodego wieku, przeszła mocną szkołę życia. Czasami może się wydawać, że jej psychika jest do granic spaczona przez ludzi, z którymi przebywała. Nie pasowała do rodziny „od razu”. Musiała zasłużyć sobie na to, kim się stała. Jej natura jest zupełnie inna niż to, co wykreowała rzeczywistość. Jej natura współgra z wyglądem. Kruchym i delikatnym, przedstawiającym łagodną dziewczynę, którą trzeba ochronić przed całym światem. W rzeczywistości to ona sama wypowiedziała już lata temu wojnę temu całemu światu. Ona nie ma sojuszników. Zawsze była sama. Zdradzić mogą tylko ci, którym się zaufa. Zdradzają tylko ci, którzy są po twojej stronie. Wróg nie zdradza. Świat jest jej wrogiem.
Wygląd: Nie należy oceniać ludzi po wyglądzie. Dlaczego? Bo można bardzo źle skończyć. Ta panna jest tego bardzo dobrym przykładem.

Pierwsze wrażenie jest niemal zawsze takie samo – porcelanowa lalka. Wpływ ma na to głównie jej bardzo specyficzny typ urody. Dziewczyna sprawia wrażenie delikatnej i kruchej – a nawet więcej, sprawia wrażenie całkowicie bezbronnej, wzbudzając w innych poczucie roztaczania nad nią ochronnej siateczki, której najwyraźniej potrzebuje. Nie popchnij jej przypadkiem, bo mogłaby się przewrócić i rozbić. Pilnuj, aby się nie potknęła, bo mogłaby się potłuc. Nie trzymaj jej ręki zbyt mocno, bo rozkruszy ci się w dłoniach. Pilnuj jej, kiedy przechodzi przez drzwi – a nuż zahaczy się o klamkę i niekształtna rysa już na zawsze pozostanie na jej ramieniu? Natura obdarzyła ją naturalnymi dla kobiety kształtami, jednak jej uroda nie robi z niej osoby, którą się pragnie i pożąda – raczej tę, która jest muzą dla artystów i bohaterem ballad. Takie porównanie jest bardzo specyficzne, jednak w pewnym sensie oddaje sam sens.

Dziewczyna (właśnie, nie kobieta! Tzn. no nie całkiem..) jest osóbką drobną i pozornie kruchą, jednak po ojcu odziedziczyła cechę bardzo charakterystyczną dla Dawn'ów (teraz zdałam sobie sprawę jak źle to brzmi, ale co tam!) – twarde, mocne i ciężkie kości, które bardzo ciężko złamać w jakikolwiek sposób. Zawdzięczają to głównie dużej ilości wapna. Sprawia to jednocześnie, że w rzeczywistości jest zdecydowanie cięższa, niż sprawiają to pozory jej wyglądu. Jej kolor skóry jest bardzo blady, jednak nie aż tak, aby powiązać to z byciem albinosem. Ponad to sama skóra jest jak najbardziej przyjemna w dotyku, miękka, porównywalna niemal z jedwabiem. I jednocześnie zimna. Może to coś nie tak z jej krążeniem? Być może, kogo to obchodzi! Prawda jest taka, że tej dziewczynie niemal zawsze jest chłodno. Dopiero temperatura przekraczająca piętnaście stopni uchodzi za znośną. Dłonie ma niemal zawsze lodowate. I tutaj mamy jeszcze jeden element potwierdzający wizerunek porcelanowe laleczki, która chodzi po tym świecie tylko dlatego, że stojąc na półce bardzo by się kurzyła i traciła swoją specyfikę. Częściowo pozory kruchości i delikatności są prawdą, gdyż bardzo łatwo ją zranić. Zbyt mocne chwycenie jej ze rękę, ściśnięcie nadgarstka, szturchnięcie w ramię – to wszystko od razu zostawia sine ślady na jej skórze. Nie trudno także o pojawienie się krwi. Czasami upadnięcie na kolana sprawi, że poharata sobie kolana, a otarcie o kant blatu otworzy rankę.

Ale oczy odziedziczyła po matce. I zapewne dlatego ich tak bardzo nienawidzi. Są duże i niezwykle wyblakłe, jakby pozbawione życia. Ta bladość to kolor londyńskiej mgły czy deszczowego nieba. Zresztą, sam ich wyraz nadaje im jeszcze dziwniejszego wyrazu. Przywiewa na myśl stare, zapomniane i opuszczone obrazy z upiornych średniowiecznych zamków, z szarego, pozbawionego kolorów świata. Nie zwiastuje to nic dobrego. A przynajmniej inni tak uważają. Dla niej jest to po prostu znienawidzony kolor oczu jej matki, to wszystko. Trzeba jednak zaznaczyć, że jej oczy nie są bardzo wymowne. Niektórzy ukrywają swoje uczucia pod maską braku emocji czy pozornej martwoty- co robią w jej mniemaniu nieudolnie. Nie w jej przypadku. Ślepia Leaden to nieodkryta karta w talii, nie wiadomo czego można się spodziewać po ich wyrazie, a ciekawość wzrasta z każdą upływającą chwilą, gdy się na nie patrzy. Wszystko za sprawą wieloletnich ćwiczeń i skrywania swoich emocji pod maską grzecznej i posłusznej dziewczynki. Wiadomo, że najlepszym nauczycielem jest życie. Patrzałki panienki znacznie ciemnieją przy silnych uczuciach. Ale nie każdy o tym wie! Ponadto są szkliste, co sprawia wrażenie delikatnego lśnienia, najlepiej widocznego na ciemnym tle – na przykład w nocy. Czyli jeszcze jedna kwestia, która wzbudza jej niechęć do oczu. Nie pozwalają zlać się z mrokiem. Chociaż aż taką przeszkodą to nie są. Wszak dla chcącego nic trudnego. Nie da się jednak nie zauważyć jednej rzeczy, która przebija wszystko inne w jej oczach. Są smutne. Nawet, kiedy błyszczą iskierkami śmiechu – są smutne. Są smutne także wtedy, kiedy ogarnia ją gniew. Zawsze. Dlaczego? Życie. Innego powodu nikt raczej nie zna.

Z bladą skórą, oraz podobnym odcieniem oczu kontrastuje kruczoczarny kolor włosów. Bardzo mocny, nawiasem mówiąc. Same włosy sięgają trochę przed ramiona, jest ich dużo, ale jednocześnie są proste i miękkie w dotyku. Wygląda trochę jak jakaś zjawa, ale to już sprawa genetyki, więc nie tak bardzo istotna w tym momencie.

Stroje? Pierwsze skojarzenie to biel. Zawsze ma na sobie coś białego, czasami nawet cała się ubiera na biało. Przy tym sama nie zwraca na to większej uwagi. Zapytana o tą sprawę, zapewne wzruszyłaby tylko ramionami i stwierdziła, że to z przyzwyczajenia, lub że tak samo wyszło. Być może związku należy się doszukiwać w tym, że nie przepada za kontrastami, uważając je za zaburzenia w harmonii. Oczywiście, tutaj trochę uogólniamy, ale co za różnica.

Niektóre elementy jej stroju są jednak w miarę stałe i niezmienne. Jest niezwykle przywiązana do wszelkiego rodzaju rękawiczek i posiada ich niemałą kolekcję! Jedną z zalet, które w nich odkryła jest fakt, że dzięki nim znacznie trudniej rani sobie ręce. A biorąc pod uwagę jej sposób bycia i wrodzoną szczyptę niezdarności jest to bardzo przydatne.
Historia: Ta historia nie zaczyna się jakoś niesamowicie i ekscytująco. Poród był taki jak większość- bez komplikacji. Pierwszy płacz zmieszany z krzykiem. Pierwszy oddech. Pierwszy dotyk rodziców. Piękne były to czasy, kiedy wszystko zdawało się być takie cudowne i nieodgadnione. Od małego Leaden była ciekawską istotą i zawsze musiała wszystkiego dotykać. Materiały, rośliny, sierść, koraliki, szyby- każda z rzeczy była inna i równie fascynująca. Szkoda niestety, że czas szybko leci i dzieci prędko dorastają, zapominając jaką radość kiedyś czerpały z przedmiotów, obok których przechodzą teraz obojętnie. Inna rzecz trzymała się ludzi. Oni potrafili ciągle się zmieniać i było ich pełno! Każdy był workiem z zawartością, którą chciało się poznać. Pierwszymi, których mogła analizować byli rzecz jasna jej rodzice. Młodzi, piękni i niesamowicie czuli w kontaktach ze swą pierworodną, zaszczepili w niej miłość do zwierząt. Szczególnie do kotów, a później koni. Z tymi drugimi miała okazję współpracować od dwunastego roku życia. Podobno taki wiek jest najlepszy do nauki jazdy i małe jest prawdopodobieństwo skrzywienia nóg. W przyjaznej atmosferze wszystkiego zawsze się szybciej uczy, bo chce się to robić- dlatego Leaden połknęła wszystkie lekcje tak szybko, jak głodujący znaleziony kawałek bułki. Zwykła jazda rekreacyjna ewoluowała przez dresaż, skoki, cross by w efekcie końcowym skończyć na woltyżerce. Jak zapewniała trenerka czarnowłosa miała predyspozycje do tego sportu, bo nie tylko była świetnie wygimnastykowana i znała swoje ciało, ale również była szczupła i świetnie się prezentowała. Czasem ciężko było oderwać wzrok, szczególnie gdy już przemieniała się w kobietę. Cała zabawa skończyła się jednak wraz z przeprowadzeniem do tego miasteczka. Zaraz po tym skończyło się dosłownie wszystko, co sprawiało Leaden radość. Dobrze, że ojciec, który i tak miał problemy ze swoim małżeństwem, ciągle pocieszał małą i udawał, że wszystko jest w porządku. Znała go na tyle, że potrafiła przejrzeć maskę, którą zawsze nakładał na twarz, byle tylko sprawić jej przyjemność i nie pozwolić by dotychczasowe życie zdominowało wspaniałe wspomnienia...Victoria coraz rzadziej bywała w domu, rozmawiała ze wszystkimi. Ważniejsze stały się plotki, koleżanki i te ich intrygi...Dodatkowo dało się zauważyć w niej jeszcze jedną zmianę. Stała się zimna, oschła i ponura. To miasto całkowicie ją pochłonęło. Od tamtej pory nienawidzi swojej matki. Uważa, że była zbyt słaba, żeby przeciwstawić się obywatelom, które całą tą atmosferą wiszącą w powietrzu zmieniało nie do poznania. Od tamtego też momentu Leaden inaczej postrzega ludzi i wierzy, że są w stanie się zmienić- ale nie na lepsze. To byłoby zbyt trudne, a społeczeństwo niestety od zawsze woli iść na łatwiznę. Dlatego towarzyszy wybiera sobie rozsądnie, poddając ich najczęściej kilku próbom (które jednak nie są jakoś bliżej określone).

Nadszedł moment, kiedy Gale musiał odpocząć od spraw w ponurym mieście, co niestety sprowadzało się do powrotu do jego rodzinnego miasta. W czasie podróży zginął razem z dwoma bliskimi przyjaciółmi. Niestety przyczyna do tej pory nie jest znana. Od tamtego czasu Leaden nosi na ręce złotą, delikatną bransoletkę. Dlaczego nie nosiła jej wcześniej? Odpowiedź jest prosta- bardziej przepada za srebrem. Teraz się z nią nie rozstaje. Strach pomyśleć w jaką rozpacz by popadła gdyby ją zgubiła.
Victoria nie zjawiła się na pogrzebie swojego męża- zapewne miała ciekawsze rzeczy do roboty niż udawanie, że opłakuje swojego męża. Chociaż może to i lepsze, niżby budowała swoją 'pozycję', na cudzej śmierci.

Słabe strony/choroby:
- Bardzo szybko się kaleczy/rani
- Gdy za długo przebywa na słońcu, może dojść do poparzeń skóry.
- Nie lubi, gdy ktoś wspomina o rodzinie, a szczególnie o matkach.
- Czuje, że jej życie jest pozbawione większego sensu
Pozostałe:
- Uwielbia koty wszelkiego rodzaju! Właściwie to wszystkie zwierzęta mają jej przychylność, ale to za mruczastymi ugania się jak szalona.
- Dobrze wychodzi jej śpiewanie, chociaż sama uwielbia temu zaprzeczać.
- Potrafi jeździć konno, nawet całkiem dobrze! Za młodu uprawiała woltyżerkę.
- Kocha czekoladę i watę cukrową!
- Na ręce zawsze ma złotą bransoletkę, którą dostała od ojca, kiedy była mała.

abc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ambrosij
Właściciel
avatar

Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Leaden Dawn   Pią Sty 31, 2014 11:56 pm

Jak dla mnie wszystko cacy, gra i huczy. |D Teraz nie pozostaje mi nic innego jak oficjalnie przywitać twoją osobę na naszym forum~
Akceptuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circus.forumpl.net
 
Leaden Dawn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Karty postaci-
Skocz do: