MIEJSCOWA GAZETA

Informujemy, iż dnia 01.10.1996 roku do miejscowości Sad Town z wielkim hukiem i bez zapowiedzi zagościło wesołe miasteczko! Zajęło duży teren miasta, jednakże podobno za zgodą burmistrza! Kto by się spodziewał, że Mr. Smutter kiedykolwiek zgodzi się na tak nietypową ugodę? Miejscowi aż wrzą ze wściekłości i krzywo patrzą na kolorowe uządzenia, a jeszcze bardziej na wyszczerzone postacie, które próbowały wcisnąć im dziwne i podejrzanie wyglądające jabłka w zapewne zatrutej pomarańczowej polewie - mówi mieszkanka naszego miasteczka, Pani Bólogłowa. Kto wie ile jeszcze zostało do końca naszego limitu i kiedy zaczną się jawne protesty przeciw mało znanej trupie cyrkowej?



 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ambrosij
Właściciel


Liczba postów : 69

PisanieTemat: Bar   Pon Gru 16, 2013 8:56 pm

W okolicy domu, w którym mieszkasz znajduje się bar. Jest to niczym wyróżniający się bar od pozostałych, zapach alkoholu i widok upitych osób, w tym także młodzieży, to przecież nic nowego. Niektóre osoby proponują sobie nawzajem drinka, a z kolei inne próbują tobie coś do niego dosypać. Różnorodność napojów jest tak wielka, że mieści się w dwóch menu. Niektóre są dla tych większych smakoszy, którzy mogą pić do bólu, a potem rano daje to wielkie efekty, oraz dla tych ze słabszą głową oraz żołądkiem. Na środku znajduje się parkiet, na którym już nie jeden wywinął orła po pijaku. Muzyka niekiedy jest tak głośna, że nie słychać tłuczonego szkła. Piękne kelnerki i przystojni kelnerzy nie raz są zaczepiani ze strony klientów. To właśnie tu topisz swoje smutki i wydajesz bez namysłu pieniądze. Drzwi, które wyglądają jakby zaraz miały odpaść jak i ściany pomieszczenia, na których wiszą stare i podrapane obrazy są drewniane, wilgotne, a gdzieniegdzie nawet stęchłe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://circus.forumpl.net
Hektor
Wyleniały kot


Liczba postów : 15
Pochodzenie : Sad Town

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Lip 17, 2014 8:41 pm

Hektor lubił swoje miejsce pracy zależnie od pory dnia, która aktualnie była za oknem. W obecnej chwili tolerował zaistniałą wokół siebie rzeczywistość właśnie z powodu odpowiedniego ustawienia słońca na nieboskłonie. Zaczynał się lekko denerwować dopiero wtedy, kiedy ulotne, spokojne chwile w barze mijały wraz z coraz bardziej zbliżającym się ku końcowi dniu. Wtedy znikną stali dzienni bywalcy baru, łącznie z głuchoniemym staruszkiem z końca lady i wiecznie będącego na haju studenta przy jednym z bocznych stolików, na rzecz hałaśliwego, próbującego zabić swoje własne depresje czymś w rodzaju "dobrej zabawy", tłumu. Często do tego towarzystwa, zwabione muzyką i tanimi drinkami, przyłączały się różne typy z tego całego Wesołego Miasteczka. Niestety potrafiły one rozkręcić zabawę. Ale Hektora to średnio już obchodziło, bo punkt 20.00 kończył swoją zmianę. No, godziny pracy miał raczej płynne, jednak wziął sobie za punkt honoru nie przykładać ręki do tych intensywnych, impreziarskich rzeczy.

Szczęśliwie obecna pora była w sam raz. Było już popołudnie, największe upały minęły, a do wieczora wciąż było jednak daleko.
Rozejrzał się zza lady po barze. Ot, parę osób siedzących tu i tam, wszyscy względnie zadowoleni, o ile dało się osiągnąć taki stan w tym mieście. Paru gości grało w karty, ktoś drzemał koło cicho grającego chilloutową muzykę radia, inni po prostu siedzieli, coś pili czy jedli, rozmawiając ze sobą.
Za długim konturem barowym stał tylko on i jedna z barmanek, całkiem sympatyczna, małomówna, choć lubiąca się rządzić blondynka z kręconymi włosami, która usiadłszy na samym jego końcu zajęła się malowaniem swoich paznokci. Obiło mu się kiedyś o uszy, że wyrzucili ją z pracy na policji za zbyt agresywne zachowanie. Podejrzewał również, że w czwartki zawsze wychodzi wcześniej z powodu zajęć z panowania nad gniewem.

Na migi ze głuchoniemym staruszkiem ustalił, że ten chce jeszcze dolewkę, po czym z głębokim westchnięciem wrócił do rysowania różnorakich wzorków na n-tej już z kolei serwetce.
- Whitehunt! - burknął po nazwisku szef baru przechodząc koło niego. - Zobaczę jeszcze jedną wysmarowaną serwetkę i wylatujesz na zbity pysk - zagroził mu, choć obydwaj wiedzieli, że nic takiego się nie stanie. Za dużo było z tym zachodu. Skoro nie było nic za co mógłby jeszcze skarcić swojego pracownika, wychylił się i rzucił do blondynki:
- Te, to nie salon piękności, kochana! Zajmij się lepiej klientami.
Kobieta łypnęła na niego złowrogo po czym rozejrzała się po barze. Jakoś nikt niczego nie potrzebował. Taki obrót sprawy przytłoczył właściciela, który nie mając już na co narzekać, odwrócił się i zniknął na zapleczu wraz ze swoją nadwagą i dwoma podbródkami mamrocząc coś o "tym koszmarnym biznesie, który zostawił mu ojciec".
Hektor w zasadzie lubił swojego szefa. Miał elegancki styl ubierania się, raczej rzadko odwiedzał swój bar pozwalając zająć się wszystkim swojemu kierownikowi i personelowi oraz nienawidził tego miejsca z całego serca.

Zostawił serwetki i długopis w spokoju, podciągnął nosem, postał chwilę bez ruchu po czym wyszedł zza lady biorąc ze sobą katalog sklepu meblowego i usiadł przy jednym z okrągłych stolików. Odchylił się lekko na krześle i położył nogi na blacie, noga na nogę, bez pośpiechu przeglądając kartki pełne mebli na które nigdy nie będzie go stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Bar   Sob Lip 19, 2014 6:43 pm

Herta zmęczona już przeżytą połową dnia i rysowaniem pejzażu, na który dostała zamówienie, idąc spokojnie pod Sad Town i szukając jakiejś rozrywki, postanowiła pójść do baru. Może pozna tam kogoś ciekawego, godnego uwagi, którego mogłaby namalować? Miała już dość pejzażów i martwej natury, a portrety czasami też trzeba zrobić.
Weszła z hukiem do knajpy ze sztalugą w ręku. Rozejrzała się dookoła. Jak zawsze smutna rzeczywistość tej małej mieściny. Nikt kto by się, śmiał lub śpiewał pod wpływem alkoholu. Marzyło się jej, że kiedyś ten bar będzie takim kolorowym miejscem.
Usiadła na krześle, które stało obok kontuaru barowego i podniosła rękę, jakby chciała zwrócić na siebie uwagę obsługującego klientów. Uśmiechnęła się od ucha do ucha i już teraz myślała nad tym co zamówić. W takim dniu jak ten chętnie by się napiła tequili z lodem.
Uśmiechnęła się więc znów szeroko i powiedziała:
- Poproszę tequilę z lodem! - bardziej to brzmiało jak radosne zaproszenie do wspólnej zabawy, aniżeli zamówienie. Raczej wszystko z ust tej kobiety tak brzmiało. Już taka jej natura.
[sorcia, że tak krótko, nie umiem w humany ;_;]

____________________________________________
[21:00:33] @ Ambrosij : CHYBA WAS POKIPKAŁO
[21:00:38] @ Ambrosij : JA TUTAJ JESTEM NAJSTARSZY
[21:00:41] @ Ambrosij : z avatara
[21:00:44] @ Ambrosij : XD
[21:00:53] @ Herta : NIE XD
[21:00:58] @ Herta : XDD
[21:00:59] @ Herta : CO
[21:01:01] @ Herta : XD
[21:01:03] @ Herta : HAHAHAHA


[21:56:24] @ Fatum : BOGA NIE MA
[21:56:31] @ Fatum : BO JAK DZWONIĄ ATEIŚCI ZE SKARGAMI
[21:56:44] @ Fatum : TO MÓWIĘ MICHAŁOWI
[21:56:48] @ Fatum : ŻEBY POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE NIE MA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Hektor
Wyleniały kot


Liczba postów : 15
Pochodzenie : Sad Town

PisanieTemat: Re: Bar   Sob Lip 19, 2014 7:39 pm

Hektor mimowolnie, na hałaśliwe wejście nowego klienta, podniósł wzrok znad magazynku. Obojętnym spojrzeniem odprowadził kobietę do stolika przy którym usiadła, po czym wrócił do swoich spraw. Przewrócił następną stronę gazety, oglądając kolejne propozycje eleganckich meblościanek. Właściwie to poważnie zastanawiał się nad nową szafką nocną, bo jego obecna była w opłakanym stanie z powodu czterech kotów, które obrały sobie ten mebel za drapaczkę.

Zamówienie Herty było dziś najgłośniejszym dźwiękiem w barze, aż facet koło radia ocknął się z drzemki i rozejrzał zdezorientowany dookoła. Wszyscy popatrzyli na nią ukradkiem. Niegrzecznie.
Przez chwilę nic się nie działo, tylko spiker radiowy zapowiadał zaspanym głosem pogodę na dzień jutrzejszy.
- Hektor - odezwała się wreszcie blond włosa barmanka z wyrzutem w głosie. Ewidentnie nie miała ochoty wykonywać dziś swojej pracy. Zresztą, jak zawsze.
- Klientka prosiła o tequilę z lodem.
- Rzeczywiście, poprosiła - potwierdził obojętnie Hektor nie składając gazety. Znów nastała cisza, jakby taki rytm rozmowy, urywany i powolny, był naturalnym zjawiskiem w tym barze, a przynajmniej pomiędzy tą dwójką barmanów.
- To może łaskawie ruszysz swój tyłek i obsłużysz panią?
- A może sama wreszcie zrealizowałabyś dziś jakieś zamówienie?
- A może by tak nie?
Odbijali pomiędzy sobą zamówienie Herty niczym piłeczkę ping-pongową, aż wreszcie Hektor dał sobie spokój opuszczając swoją mentalną paletkę i przerywając mecz. Normalnie od razu zabrały się do roboty, ale bezczynność i lenistwo jego współpracownicy czasem poważnie go irytowało. Opuścił nogi z blatu odłożył magazyn z niezamierzanym plaśnięciem, wzdychając cicho. Właściwie to wzdychał na tyle często bez żadnego szczególnego powodu, że można byłoby go wziąć za astmatyka. Idąc za ladę minął Hertę i jej niepokojący dobry humor, który zdecydowanie wyróżniał ją wśród pozostałych gości.
- Przepraszam panią za koleżankę - powiedział wznosząc z dezaprobatą brwi do góry. - Wydaje się jej, że dostaje pieniądze za nic nie robienie i burczenie na wszystkich dookoła.
Wrócił za barową ladę i zaczął bez pośpiechu przygotowywać drinka.



[oh gosh, co ty gadasz, wg mnie twoja długość postów jest odpowiednia. nie za krótka i zdecydowanie na za długa. czasem jak jest za długi post to okropnie ciężko się na niego odpisuje -^-]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Lip 21, 2014 8:14 am

Dziewczyna siedziała i tylko przyglądała się z uśmiechem kłótni dwójki barmanów. Było to dość śmieszne, ponieważ żadnemu tak naprawdę nie chciało się obsłużyć Herty. A z czego można było się przy tej sytuacji najbardziej śmiać to z tego, że wyglądało to jak kłótnia dwójki dzieci z podstawówki. Każdy czasami lubi wracać do czasów dzieciństwa.
Kiedy barman zwrócił się do niej ona pośpiesznie odpowiedziała:
- Ależ nic nie szkodzi – uśmiechnęła się – Każdy może mieć gorszy dzień, prawda? - uniosła lekko brwi, a potem przyglądała się dokładnie jak mężczyzna wykonywał jej zamówienie.
Herta uwielbiała się przyglądać barmanom, gdy robili drinki. Każdy ich ruch był wykonywany z taką piękną delikatnością i uczuciem. Każdy drink był inny, jeden bardziej kolorowy od drugiego. To było według niej coś pięknego.
W każdej pracy zresztą mogła zauważyć coś pięknego, co by się jej na tyle spodobało, że mogłaby o tym mówić bez końca.

____________________________________________
[21:00:33] @ Ambrosij : CHYBA WAS POKIPKAŁO
[21:00:38] @ Ambrosij : JA TUTAJ JESTEM NAJSTARSZY
[21:00:41] @ Ambrosij : z avatara
[21:00:44] @ Ambrosij : XD
[21:00:53] @ Herta : NIE XD
[21:00:58] @ Herta : XDD
[21:00:59] @ Herta : CO
[21:01:01] @ Herta : XD
[21:01:03] @ Herta : HAHAHAHA


[21:56:24] @ Fatum : BOGA NIE MA
[21:56:31] @ Fatum : BO JAK DZWONIĄ ATEIŚCI ZE SKARGAMI
[21:56:44] @ Fatum : TO MÓWIĘ MICHAŁOWI
[21:56:48] @ Fatum : ŻEBY POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE NIE MA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Hektor
Wyleniały kot


Liczba postów : 15
Pochodzenie : Sad Town

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Lip 21, 2014 2:17 pm

Sarknął na słowa Herty.
- Nie, jeżeli twój każdy normalny dzień jest tym złym, a nigdy nie masz tego dobrego, który były wtedy tym normalnym dniem - powiedział. Patrzył w stronę Herty, ale specjalnie podniósł głos na tyle, żeby barmanka usłyszała to i odburknęła:
- Ja zawsze mam dobry humor, tylko kiedy widzę twoja mordę to natychmiast mi przechodzi. - Po tych słowach odwróciła się bokiem, dając do zrozumienia, że straciła zainteresowanie konwersacją.

Hektor uśmiechnął się na to nieznacznie. W teorii, nie by to nawet uśmiech, a coś w rodzaju jego zamiennika. Brwi wygięły się łagodnie ku górze, a kąciki ust niedostrzegalnie drgnęły. W praktyce twarz miał wciąż obojętną, ale sugerującą, że właściciel ma w miarę dobry humor i może nawet uśmiechnąłby się normalnie, ale nigdy nie robił tego na tyle często, żeby było to u niego odruchem naturalnym.

Skończył przygotowywać zamówienie i na zwieńczenie swojej pracy wetknął plasterek pomarańczy na brzeg wysokiej szklanki z crustą. Wyszedł zza lady biorąc przez nieuwagę jedną ze swoich długopisem artystycznie ulepszonych serwetek, na której postawił napój przed Hertą.
- Proszę, jedna klasyczna Tequila Sunrise. Ze słomką. Mamy tu Tequila Blanco, grenadynę, sok z pomarańczy i wodę. - Drink wyglądał zaiste pięknie. Jego charakterystyczną cechą oczywiście były kolory. Cięższy od soku pomarańczowego syrop z owocu granatu osadził się na dnie szklanki, dzięki czemu możliwe było uzyskanie efektownego przejścia kolorystycznego pomiędzy czerwonym i pomarańczowo-żółtym. Do tego cicho pobrzękujące o siebie kostki lodu i słomka. Czerwona.
- Chyba, że wolisz Margarite albo Carambe? - zaniepokoił się nagle, bo przecież nie dopytał o szczegóły zamówienia. Wolała drinka, czy może czystą tequile z crustą z soli, cynamonem i limonką do przegryzienia?

Przez jego czoło przeszła zmarszczka zatroskania. Lubił swoją pracę i lubił, kiedy mógł robić fikuśne drinki, co nie zdarzało się zbyt często. Było coś bardzo satysfakcjonującego w nagłym kolorowym rozbłysku w szklance pośród szarej stagnacji baru.
Bywalcy zazwyczaj po prostu brali piwo czy wódkę i coś do zagryzienia. Panie częściej wybierały drinki, ale zazwyczaj te proste, nic wykwintnego. Dlatego też z przyjemnością zabrał się do pracy, niemal automatycznie podejmując decyzję, że do Herty bardziej będzie pasowała kolorowy koktajl niż na czysto pita tequila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Lip 21, 2014 6:07 pm

Herta uznała, że ten drink jest chyba stworzony specjalnie dla niej. Prezentował się jako wesoła rzecz, która tylko rozweseli twoje życie. Prawie jak dusza Herty, ciepła i kolorowa.
Popatrzyła się jeszcze trochę na swoje zamówienie, obróciła go kilka razy dookoła na serwetce i wyciągnęła słomkę. Potem upiła mały łyczek, rozkoszując się każdą nutą smaku. Drink był bardzo dobry, chyba dawno nie piła takiego dobrego. Nie mówię już o tym, że sama próbowała tworzyć coś w domu, a ona nie jest dobra w takich rzeczach.
Z wielkim podziwem powiedziała do barmana:
- Ten drink jest bardzo dobry. Myślałam, że poda mi pan czystą tequilę, która byłaby po prostu szara i smutna. Mile mnie pan zaskoczył. - uśmiechnęła się w stronę mężczyzny. Znowu upiła kolejny łyk, kolejny raz się rozkoszując.
Naprawdę Herta nie spodziewała się, że barman z Sad Town zrobi takiego kolorowego drinka, szczególnie, że większość miejscowych zachowywała się jak, za przeproszeniem, żule pijący tanie wino pod sklepem.
Wizyta w barze powinna być czymś więcej niż tylko zamówieniem wódki lub piwa, po coś się ci barmani szkolą, prawda?

____________________________________________
[21:00:33] @ Ambrosij : CHYBA WAS POKIPKAŁO
[21:00:38] @ Ambrosij : JA TUTAJ JESTEM NAJSTARSZY
[21:00:41] @ Ambrosij : z avatara
[21:00:44] @ Ambrosij : XD
[21:00:53] @ Herta : NIE XD
[21:00:58] @ Herta : XDD
[21:00:59] @ Herta : CO
[21:01:01] @ Herta : XD
[21:01:03] @ Herta : HAHAHAHA


[21:56:24] @ Fatum : BOGA NIE MA
[21:56:31] @ Fatum : BO JAK DZWONIĄ ATEIŚCI ZE SKARGAMI
[21:56:44] @ Fatum : TO MÓWIĘ MICHAŁOWI
[21:56:48] @ Fatum : ŻEBY POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE NIE MA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Hektor
Wyleniały kot


Liczba postów : 15
Pochodzenie : Sad Town

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Lip 21, 2014 8:22 pm

Kiwnął lekko głową przyjmując komplement. Właściwie to był wdzięczny za szansę podania komuś drinka. Tak rzadko je zamawiano, że przyrządzał je z własnej inicjatywy, żeby nie wyjść z wprawy, a później dzielił się nimi z blondwłosą barmanką.
- Taką mam pracę - powiedział po prostu. Miał już wrócić do swojego stolika i kontynuować nic-nie-robienie, ale równie dobrze mógł przecież robić to przy tym stoliku, wraz z towarzystwem. Rozejrzał się jeszcze dookoła i zauważył ciekawą rzecz. Herta promieniała. Nie w sensie fizycznym, ale coś wewnątrz niej sprawiało, że... że...
Hektor nie mógł ubrać tego w słowa, a objawiło się to lekkim zmarszczeniem nosa i zmrużeniem powiek. Każda emocja na jego twarzy była minimalna.
Dziewczyna odcinała się od otoczenia, to było pewne. Zwykł już widywać takie osoby w mieście, a odkąd przybyło Wesołe Miasteczko, było ich coraz więcej. Byli inni, co bardzo go intrygowało. Nie, żeby nie lubił swoich sąsiadów czy znajomych. Co więcej, czuł z nimi solidarność odkąd Cyrk ujawnił się i wykreślił niewidzialny podział pomiędzy nimi a mieszkańcami. Ale z drugiej strony, Herta wydawała się być tutejsza. Jakim cudem udało się pozostać w tak... optymistycznym stanie żyjąc w Sad Town? Dla niego naturalnym była szarość rodzinnego miasta, a w takich sytuacjach wszystko odbiegające od ponurości i melancholii było ekscentryczne i fascynująco ciekawe. Patrząc na nią czuł się, jakby zerkał na inny świat przez szparę w kurtynie.
Westchnął do siebie i trącił stopą stołek przy jej stoliku.
- Nie miałabyś nic przeciwko jeśli się dosiądę? Nikt aktualnie niczego nie potrzebuje - rzucił siadając. I miał rację. Każdy siedział jak siedział i pił co miał, nikt nowy nie wszedł do środka, cisza i spokój. Jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Lip 22, 2014 7:41 am

Zaśmiała się, potwierdzając tym, że wzięła to do świadomości, że „taką ma pracę”. No, ale naprawdę bardzo ją zaskoczył. Wszystkiego się spodziewała, ale nie tego.
Może jest jakaś nadzieja dla tego miasteczka w takim razie? W sumie nadzieja zawsze jest, bo „nadzieja umiera ostatnia”. Póki Herta żyje, to nadzieja w tym miasteczku jest, prawda?
Gdy usłyszała stołek, który mężczyzna kopnął to lekko się wzdrygnęła, ponieważ przestraszył ją lekko ten odgłos, jednak szybko mu odpowiedziała:
- Oczywiście, że nie. Towarzystwo mi się przyda. Pić samemu nigdy nie wolno, bo potem za dużo się myśli, a kiedy się za dużo myśli to jest się smutnym, a smutna Herta to nie jest nic dobrego - uśmiechnęła się w jego stronę. Chciałaby żeby odwzajemnił ten uśmiech, ponieważ byłoby fajnie, jakby jeszcze inna osoba w tym mieście uśmiechała się tak szczerze jak ona.
Nagle zauważyła, że serwetka, którą dostała pod szklankę z drinkiem jest zarysowana. Podniosła ją do góry, zmrużyła oczy i zrobiła bardzo poważną minę, jakby była krytykiem. Uśmiechnęła się znów i lekko zaśmiała. Na końcu powiedziała:
- Jakie piękne, ma pan wielki talent – napiła się znowu ze szklanki kolorowego napoju. Usłyszała, że w radiu leci jakaś bardzo rytmiczna i wpadająca w ucho piosenka. Zwróciła się do mężczyzny siedzącego przy radiu. - Mógłby pan zwiększyć głośność muzyki? Bardzo proszę – przedłużyła końcówkę jak mała dziewczyna, która o coś prosiła.

____________________________________________
[21:00:33] @ Ambrosij : CHYBA WAS POKIPKAŁO
[21:00:38] @ Ambrosij : JA TUTAJ JESTEM NAJSTARSZY
[21:00:41] @ Ambrosij : z avatara
[21:00:44] @ Ambrosij : XD
[21:00:53] @ Herta : NIE XD
[21:00:58] @ Herta : XDD
[21:00:59] @ Herta : CO
[21:01:01] @ Herta : XD
[21:01:03] @ Herta : HAHAHAHA


[21:56:24] @ Fatum : BOGA NIE MA
[21:56:31] @ Fatum : BO JAK DZWONIĄ ATEIŚCI ZE SKARGAMI
[21:56:44] @ Fatum : TO MÓWIĘ MICHAŁOWI
[21:56:48] @ Fatum : ŻEBY POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE NIE MA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Hektor
Wyleniały kot


Liczba postów : 15
Pochodzenie : Sad Town

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Lip 22, 2014 8:44 am

Tyle radości nie widział od czasu, kiedy na studiach jego współlokator postanowił urządzić mu imprezę urodzinową. Ostatecznie nie była to jednak udana impreza, ponieważ Hektor nie lubi celebrować tego typu rzeczy, a winowajca skończył wyrzucony przez okno, ale to inna historia.
Wysłuchawszy Herty uznał za dziwne stworzone przez nią równanie, jakim było myślenie = smutek. W takim przypadku mógłby jasno określić przyczynę swojej skrajnie depresyjnej melancholii, a przecież wiedział, że to nie to było skutkiem. Nie odpowiedział na jej uśmiech, bo uśmiechy to nie było coś z czymś zderzał się szczególnie często, więc zamiast tego wzniósł brwi, przyglądając się jej uważnie.
- Herta, tak? Jestem Hektor - przedstawił się. - Pracuję tu na dziennej zmianie - dodał zupełnie nie potrzebnie, bo była to oczywista informacja, skoro siedział tu za barem w dzień, prawda?

Grymas, coś-jakby-chyba-uśmiech-ale-tak-na-prawdę-to-nie, wygiął jego usta, gdy Herta wzniosła jego arcydzieło i z profesjonalną miną oceniła, a później wydała werdykt jego pracy.
- Prawda? Dziesiątki serwetek ciężkiej pracy - powiedział i zerknął w stronę reszty swoich bazgrołów na ladzie, których nie zdążył uprzątnąć.

Mężczyzna od radia burknął coś nie wyraźnie, ale pogłośnił dźwięk, kiedy Hektor zmierzył go wzrokiem pod tytułem "ostatnie trzy piwa były na koszt firmy, więc lepiej nawet nie zaczynaj".
Na dźwięki głośniejszej muzyki od razu usłyszeli głos Marthy, barmanki.
- Kto pogłośnił ten syf? Niech ktoś zmieni stacje - warknęła chyba tylko i wyłącznie na złość Hercie, ale nikt się nie ruszył. Narzekająca Martha była zjawiskiem tak naturalnym, że nikt się już tym nie przejmował.
- Ugh, hmm. Nigdy cię tu wcześniej nie widziałem - podjął rozmowę Hektor.
- Jesteś stąd, prawda? Z Sad Town - uściślił pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herta
Mroczny optymizm


Liczba postów : 168
Pochodzenie : Sad Town.

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Lip 23, 2014 12:22 pm

Herta spojrzała na zegarek i odpowiedziała:
- A ja myślałam, że na nocnej, kurcze, dziękuję, że wyprowadziłeś mnie z błędu – uśmiechnęła się. Oczywiście nie chciała, aby Hektor wziął to za złośliwość. Może trochę to tak brzmiało, ale nie miała takich intencji - Hektor... Bardzo ładne imię. Takie, hym – tutaj dziewczyna musiała pomyśleć na doborem słów – Brzmi ono tak książęco. Przynajmniej to tylko moje odczucie – nie wiedziała czemu dla niej to tak brzmiało. Po prostu w jej głowie „książę Hektor” brzmiało ładnie.
Popatrzyła się za innymi serwatkami. Rzeczywiście dziesiątki serwetek ciężkiej roboty artysty. Herta nawet takie coś uznawała za sztukę.
- Rysowanie to ciężka praca, zawsze – odparła w końcu.
Herta zaczęła lekko bujać się w rytm muzyki i nucić po cichutku. Potem na chwilę przestała podśpiewywać i odpowiedziała:
- Tak, urodziłam się tutaj, wychowałam się tutaj, mieszkam nadal tutaj i tak, jestem jedną z tych osób, które nie są na co dzień markotne, ale to chyba widać od razu – uśmiechnęła się w stronę Hektora i dokończyła – A ty? Wychowałeś się tutaj?

____________________________________________
[21:00:33] @ Ambrosij : CHYBA WAS POKIPKAŁO
[21:00:38] @ Ambrosij : JA TUTAJ JESTEM NAJSTARSZY
[21:00:41] @ Ambrosij : z avatara
[21:00:44] @ Ambrosij : XD
[21:00:53] @ Herta : NIE XD
[21:00:58] @ Herta : XDD
[21:00:59] @ Herta : CO
[21:01:01] @ Herta : XD
[21:01:03] @ Herta : HAHAHAHA


[21:56:24] @ Fatum : BOGA NIE MA
[21:56:31] @ Fatum : BO JAK DZWONIĄ ATEIŚCI ZE SKARGAMI
[21:56:44] @ Fatum : TO MÓWIĘ MICHAŁOWI
[21:56:48] @ Fatum : ŻEBY POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE NIE MA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ask.fm/IzakayaTaxi
Hektor
Wyleniały kot


Liczba postów : 15
Pochodzenie : Sad Town

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Lip 23, 2014 5:13 pm

„Książę Hektor”. Tak, jemu też się to podobało, ale nigdy w życiu nikomu by się to tego nie przyznał. Zresztą, Herta nie chybiła z tym tytułem, ponieważ Hektor chciał kiedyś być księciem. W wieku lat dziewięciu przeczytał typowego przedstawiciela książek "rycerze i księżniczki", którą dała mu bardzo szeroko uśmiechnięta i łagodna bibliotekarka w ich szkolnej bibliotece (odkąd pamiętał, uśmiechnięci ludzie od zawsze truli mu życie. Zjawiali się każdym etapie jego egzystencji wprowadzając zamęt i chaos). Przeczytał ją z wypiekami na twarzy i wymarzył sobie, że bycie księciem to idealna kariera dla niego. Próbował nawet uratować księżniczkę (miała na i imię Juliet i przyłożyła mu za ten "ratunek" jego ulubioną książką w głowę), jeździć konno (wdrapał się na trzepak na podwórku, przez chwilę próbował go ujeżdżać, po czym spadł i złamał sobie rękę) i zachowywać się jak na królewicza przystało (matka kazała przestać mu się wydurniać, przestać tak dziwnie mówić i za karę pozmywać naczynia po obiedzie). Powiedzmy więc, że książęce życie mu nie wyszło. Pozostał przy byciu po prostu "Hektorem".

- Aha - potwierdził pytanie Herty. Szokująco wyczerpująca odpowiedź, ciężko zaprzeczyć, ale nie czuł potrzeby dodawania niczego więcej. Jakby ta zwięzłość była nieświadomą manifestacją jego ego, które poczuło się w jakiś sposób urażone sformułowaniem odnośnie tych "markotnych" mieszkańców Sad Town. Wiedział, że nie chciała go urazić, jej wypowiedź była natury czysto informacyjnej, ale czy jego ego o tym wiedziało? Może i tak, jednak i tak postanowiło bronić "swoich ludzi".
- Markotni, co? - Jego głos był pozbawiony emocji, zresztą tak samo jak wszystkie poprzednie wypowiedziane przez niego zdania, więc ciężko było stwierdzić o co mu w ogóle chodziło z tym pytaniem. Brzmiało to zresztą jak retoryczne mruknięcie.
- Mówisz, jakby było coś w tym złego - stwierdził spokojnie. Każdy jego ruch był leniwy i wykonany jakby od niechcenia. W tym właśnie tonie przekrzywił lekko głowę i z zainteresowaniem przyglądnął się dziewczynie. Czy uważała się za lepszą? Czy wszystkich w ogół traktowała jak 'ubogich charakterem', bo nie widzą powodu aby szczerzyć się do każdego i szczebiotać o pierdołach? Czy on także był kamiennym posągiem, nieco bardziej intrygującym, bo lubił robić kolorowe drinki?
- Hm - zastanowił się na głos. - Sądzisz, że jesteś szczególna? - pytanie, broń bogowie, nie było złośliwe. Hektor nie wywyższał się, nie chciał sprowokować dziewczyny, może trochę zażenować, ale nie sądził, żeby się tym przejęła, czy możne nawet zauważyła. Chciał po prostu wiedzieć. Był jej ciekaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Centrum-
Skocz do: